A słuchaj, co on wielki filozof Sokrates uczynił, gdy mu dyscypułowie1183 jego na wielki jakiś fest upominki każdy z osobna wedle obyczaju tamtego kraju przynieśli, winszując mu każdy i szczęścia, i długiego zdrowia na ten rok. Eschines1184, ubogi młodzieniec, co też tam między onymi dyscypuły był, przyszedł do niego, powiedając mu, iż: „Nie mam ci żadnych upominków, mój miły mistrzu, tobie godnych, coć bych dać miał, ale co mam, toć dawam, sam siebie za niewolnika, a już czyń ze mną, co raczysz”. Sokrates jako to od niego wdzięcznie przyjął i jaką o nim pieczą miał, i nie inaczej jedno jako własnego syna sobie go chował, powiedając mu to, że: „się tobie zda, żeś mi mało dał, ale się mnie tak zda, iż mi żaden nie dał więcej nad cię, gdyś mi sam siebie dał, bo to najdroższy skarb u każdego, iż jest, a iż człowiekiem roztropnym a rozumem od Boga obdarzonym jest”.
6. Co komu przystoi, to mamy przeń1185 czynić
A wszakoż i to trzeba uważać, co prze kogo czynić mamy. Bo daszli myśliwemu lutnią, staremu drumlę, kupcowi jastrząba, doktorowi łowczą trąbę albo sarnią sieć, barnadynowi arkabuz1186, białej głowie ostrogi, alchimiście sahajdak, tedy to żadnemu z tych nie będą wdzięczne upominki, bo będzie każdy z nich rozumiał, iżby im to na pożartek1187 było dano. Także też gdy dasz pijanicy kałamarz, graczowi septempsalmy1188 mistrzowi do kollegium1189 kobzę1190, kaznodziei czyzmy1191, wszytko to sobie każdy za pośmiech będzie miał. A tak trzeba uważać, co prze kogo czynić mamy i co komu przystoi.
Bo są też drugie dobrodziejstwa jednym pożyteczne, drugim szkodliwe. Bo gdy pan albo przełożony jaki, który tym włada, da łakomcowi jakięmu sądy, da łupiescy pobory, głodnemu myto, bezbożnikowi jakiemu wszetecznemu łokcie, funty, korce pomierzać, tedyć to tym będzie dobrze, ale wszytkim innym źle. Bo już ci nie będą niczegoj innego patrzyć, jedno łupiestwa a pożytków swoich. A tak to nie może być dobrem dobrodziejstwem zwano. I ma to pilnie uważać poczciwy, jako takimi dobrodziejstwy szafować, aby nie były na skazę1192 a na upadek ludzki. Bo jednoć to boże dobrodziejstwo jest, iż tak złym, jako i dobrym dał ziemię i pożytki jej, równo wszytkim dawa deszcz, równo wszytkim kazał słońcu i miesiącowi świecić, i równo wszytki ogrzewać. Ale, jako ono mówią, daleko kęsy1193 zająca, ten wszytko wie, widzi, upatruje, jako złego ma skarać, jako dobrego ma ozdobić i jako złemu ma zarównać1194 i niewdzięczności jego, i niesprawiedliwości jego, czego człowiek nie może uczynić. A tak trzeba mu pirwej zawżdy do rozważnego się rozumu uciec, niżli1195 co ma zacząć albo uczynić, gdyż nie wie przyszłych rzeczy, na co mu wyniść i na co się obrócić mają, i trzeba pirwej pilno w zęby patrzyć1196, niż1197 komu dobrodziejstwo uczynić.
Abowiem złemu dobrodziejstwo uczynić, jakoby na złą szkapę pozłocistą uzdę włożyć albo zachorzałemu żołądkowi zdrowe a chędogie jedło podać, które potym i brzuch nadymie albo się w jakie guzy albo wrzody obróci. Także niepobożny człowiek, choć się już naje a natka pełen brzuch onego dobrodziejstwa twego, przedsię to na dobre wyniść nie może. Bo jako choremu od zdrowych potraw brzuch się nadmie albo się to w guzy obróci, także też ten, choć mu to dobrodziejstwo smakuje a wzmoże się z tego, tedy tego pobożnie, pomiernie a poczciwie nigdy nie używie1198, jedno się snadnie jako choremu brzuch w onej szarej pysze swojej, a guzów na nim naroście onych rozmaitych wszetecznych wymysłów jego. A chociaj jawnie nie będzie mógł wielu ludziom szkodzić, ale wżdy po cichu uszczypować będzie, a ona jego chutliwa chuć przedsię1199 mało za uczynek nie stoi1200.
Bo chociaj rozbójnik stoi za krzem1201 cały dzień, a nic mu się nie trefi, czym by się mógł obłowić, tedy ona jego wierna chuć, na co się był nasadził, jużby go sama czyście mogła obiesić1202. Łakomy a niepobożny człowiek stoi u sądu cały dzień z pełną torbą pozwów, czyha na rozmaite ludzi, jakoby mógł kogo usidlić. A iż mu się nie zdarzy, przedsię onej chuci jego nie może żadny dobrą a poczciwą nazwać. Abowiem stara przypowieść, iż dobra wola zawżdy za uczynek stoi. Bo złe przyrodzenie jest podobne ku gorzkiemu piołunowi. Bo cukruj go ty, jako chcesz, przedsię on gorzkości swej trudno co odmienić może. Katylina był w Rzymie, który wielkie dobrodziejstwa miał w onej ojczyźnie swojej, był tam zacnym i w powinnościach rozszyrzony, a przedsię one złe przyrodzenie jego wytrwać nie mogło, nabuntowawszy sobie wiele towarzystwa, zburzył był tak miasto pod figurą tego, że o wolności czynił, tak że wiele ludzi poginęło za onym złym wszeteczeństwem jego, a za uniesionym umysłem sprośnym jego.
7. Są też dobrodziejstwa w nadzieję sowitego zysku
Są też drudzy, co w nadzieję jakiej sowitej odpłaty chcą ludziom dobrodziejstwa czynić. Jako gdy chudy pachołek, jako tego wiele bywa, naprze się u jakiego panięcia, aby od niego koń wziął albo szablę jaką pięknie oprawioną. Toć już tego nie dla onego czyni, co mu dawa, bo mu tego nie było potrzeba, jedno dla siebie, aby mu się to zasię kiedy sowito oddało, ale się czasem bardzo omylają. Bo zacni stanowie, chociaj co od kogo wezmą, tedy to u nich w małej powadze bywa albo wnet zasię leda komu dadzą, a prędko tego zapomnią, a o onym ani pomysłu, aby mu to kiedy oddawać mieli.
Aleksandrowi Wielkiemu dawał jeden rycerski człowiek zamek swój, który jednoż jeden miał. Powiedział mu Aleksander, iż: „Nie na cięć się rozmyślam, co mi dawasz, ale na się, co bych to miał wziąć, bo ja mam zamków sam nie wiem co, a tak ten twój jeden mógłby się między nimi tak barzo zabłąkać, żebych go ja nigdy nie wspomionął anibych o nim pomyślił, bo to wiem, że mi to nie z chuci dawasz, ale nadziewasz się abych ci to sowito oddał. A tak lepiej ci pewnikiem1203 niż ty swój zamek masz, niżlibyś się potym niepewną nadzieją cieszyć miał”. Do Antygona króla przyszedł jakiś misterny kuglarz i wyprawował tam przed nim ony sztuki swoje. A wyprawiwszy i pochowawszy, prosił króla, aby mu za to kazał dać funt złota. Antygon powiedział, iż to wiele na kuglarza. Kuglarz powiedział zasię, jakoby na pośmiech: „Każyż1204 mi dać grosz”. Antygon powiedział, iż też to lepak1205 mało na króla. A tak niezgodziwszy się, poszedł potym kuglarz, nic nie wziąwszy.
A tak mądremu a rozważnemu człowiekowi trzeba rozważać i stany, i czasy, i co prze kogo czynić, i kiedy co czynić. Abowiem poczciwy człowiek każde dobrodziejstwo i długo pamięta, i wdzięcznie przyjmuje. Niepoczciwy a wszeteczny i mało na to baczy, i na marne zbytki albo na skazę drugich to obracać będzie. Powiadali o jednym w Rzymie, co lwa karmił i opatrował, potym z tego urzędu wystał, a innemu to poruczono. Gdy krotofile jakieś w Rzymie czyniono, jako tego tam na ten czas i wiele, i często bywało, wypuszczono rozlicznych źwirząt na plac niemało, puszczono też i onego lwa. Byli też na to już wystrojeni, co mieli z onymi źwirzęty krotofile stroić, był też i on między nimi, co onego lwa przedtym karmił. Potym jakoś z przygody onego nieboraka źwirzęta oskoczyły i mało go nie rozdrapały. Lew on, co go kiedyś karmił, skoczył wnet do niego, źwirzęta rozgromił, sam podle niego, mocno go broniąc, stanął, aż go potym inszy towarzysze ratowali. A tak patrz pilnie, jako to i źwirzęta nieme długo dobrodziejstwa pamiętają, a człowiek marny a niebaczny pótyć za to powinien1206, póki w ręku dzierży.