Ale jeślibychmy chcieli społecznego a pobożnego, wiernego a prawdziwego dobrodziejstwa między sobą używać, tedy to jest prawe dobrodziejstwo między poczciwymi narody, aby jeden drugiemu wiernie wszytkiego życzył, jeden drugiego, w czym by mógł, ratował, a wierną miłość krześcijańską społeczną jeden drugiemu zachował, upadłego ratował, uciśnionego sądem albo jaką niesprawiedliwością podpomógł, więźnia niewinnego wyswobodził, smętnego nędznego pocieszył i, w czym by jemu mógł, w smętku a w upadku jego posłużyć posłużył, każdemu, co czyje jest, wiernie przywłaszczył1160 i drugiego w tym pohamował, i osądził, z każdym się wiernie a sprawiedliwie zachował, każdego nieomylnie a nieobleśnie1161 miłował. In summa1162, każdemu aby tego wszytkiego życzył, co by też jedno około siebie rad widział i czego by sam rad w radości używał, i przy czym by rad został.

Patrzajże, jakoby tu wiele złego stąd na świecie upaść mogło. Jużby i diabeł, i złościwy człowiek barzo zblednąć a zmienić postawę musiał. Upadłaby wnet ona jadowita niesprawiedliwość, ona sroga ludzka skaźca1163 potwarz, upadłaby wszytka niecnota wymyślna niepobożnych ludzi, upadłyby rozterki, kłopoty, zawikłane a niesprawiedliwe z dziwnymi hanszlaki1164 ony prawa1165 obrzydłe, jużby ludzie pobożni a poczciwi tylko by sobie mieszkali jako anieli święci w wielkiej zgodzie a w wielkiej miłości na ziemi, a jako słońce jużby się rozkwitła cnota i sprawiedliwość ich. Jużby ustały ony niewierne zapisy, ony niepoczciwe cyrografy1166, na których więcej wierzymy kęsu papirowi a kęsu woskowi niżli cnocie a poczciwości swojej, kiedy by słowa nasze wedle powinności naszej szlacheckiej i krześcijańskiej były: „jest — jest, nie masz — nie masz”, to by to piękne słowa były.

4. Sroga kaźń wstyd na złego

Więc byś tak rzekł: „Już wszyscy wiedzą, jako to jest sprośny a szkodliwy przymiot w przyrodzeniu człowieczym ta szpetna obleność1167 a ta ohydna obłudność, a plugawa nieprawda. Czemuż wżdy na ty jakiego karania albo jakich ustaw nie masz między ludźmi poczciwymi?”. Ale, mój miły bracie, byś obaczył jakie srogie statuta1168, a jakie postraszne1169 kaźni jeszcze z starych naszych na tę sprośną ohydę są z staradawna ustawione. Azaż to nie srogie prawo na łgarza, iż wiarę straci między poczciwymi ludźmi, iż się go strzegą, iż go sobie palcy ukazują, iż bezpiecznej twarzy nigdy między zacnymi ludźmi ukazać nie może, iż go bije on wirszyk w gębę, iż: „kto co na się czuje, gdzie dwa mówią, pilnie upatruje”? Azaż się srodze w gęby nie plaskąją o ten szpetny przypadek? Azaż nie srogie prawo na obleśnika, na pochlebnika, iż go ludzie między sobą podawają, jawnie z niego szydzą, a po cichu go potrzebnym łgarzem zową? Azaż nie masz srogiego prawa na owego łapacza a na wykrętnika sprawiedliwości ludzkiej? Ano go szczekaczem zową, w oczy mu się rzkomo kłaniają, a z tyłu za nim plują. Azaż wszędy rzkomo w żarcie nie ma srogich przymówek o sobie, a czasem i bez żartu, że się ledwe z pięścią drugi u samej gęby wróci.

A cóż, wszak to już nie raz powtórzono jest, iż skażona natura a łakomstwem naszychtowana1170 wszytko, zasłoniwszy psiną oczy1171, ścirpi snadnie, a jako ono powiadają, jako nasłodszą śliwkę tak nadobnie połknie, a jeszcze snadniej przechowa1172, bo to niedługo w żołądku leży. A powiedali o jednym, iż mu drugi a zacny człowiek tuż u prawa1173 haniebnie łajał głośno, wszem opowiedając, aby się go strzegli, bo ten za kopę1174 zdradzi, ilekolwiek potrzeba razów. A ten coś przedsię czytał. Drugi go, stojąc, w bok kołace: „Cóż, nie czujesz się, iż to o tobie mówią?”. On przedsię czytał, a nic dalej nie powiedział, by1175: „Niechać1176 on mówi, co chce, kiedy się ja k’temu nie znam1177, ani temu wierzę”. I zaiste dosyć słuszną obmowę uczynił.

5. Dobrodziejstwo każde z ochotą wdzięczniejsze

Mówilichmy mało przedtym o rozlicznych dobrodziejstwiech, a wszakoż społeczne, pobożne, poczciwe, a wierne, jeden drugiemu wedle powinności krześcijańskiej, tochmy sobie nalepsze obrali, i podobno tak na to wszyscy pozwolić musimy. A wszakoż i to, i każde inne, gdy bywa komu czyniono z krzywą a z zasępioną twarzą, już nie może nigdy tak wdzięczne być jako owo, które z uprzejmej ochoty a z szczyrej miłości jednego przeciw drugiemu bywa czyniono. Bo i hetman w każdej rycerskiej sprawie gdy ochotną chuć a wdzięczną postawę rycerstwu swemu okaże, już je też ochotniejsze czyni, i wiele serca im dodawa, iż też ku każdemu jego rozkazaniu z ochotniejszą i postawą, i sprawą zawżdy przykłonniejszy1178 bywają. Także i marynarz, gdy się już powrozy padają, żagle się kołyszą, kotwice się rwą, jeśli z ochotną twarzą a postawą do masztu i do inszych przypraw się miece, wszytkim dobrze tuszy, już się też wszyscy na pomoc jego skupią i, w czym mogą, tedy go ratują. A gdyby też zasępione oczy a smętną, lękliwą postawę ukazał, pewnie by się też już każdy deszczki chwytał a do niej się ochotnie przywięzował.

A patrz, jako chuć ochotna u każdego i wdzięczna bywa, i dłużej czasem w pamięci trwać może niżli sama uczynność, bo dasz komu złoto, srebro, konia albo co inszego, złoto może zgorzeć albo zginąć, albo być ukradziono, także szkapa zdechnąć może, ale ona chuć dobrodziejstwa onego zawżdy zostać przy onym musi prze kogoś1179, co uczynił. Trefić się być daleko gdzie, w cudzych krainach, trefisz tam syna jakiego przyjaciela swego, o którym już była mała nadzieja, aby był na świecie, przywieziż mu go do domu, wiem, żeć musi być za to barzo powinien, bo mu nie leda uczynność okażesz. A wszakoż on syn może rychło zasię umrzeć, ale ona uczynność twoja a chuć ona twoja, wierz mi, iż już długo żywa musi być w domu onym.

A patrz, jako i źwirzęta dobrodziejstwa ochotne wdzięcznie przyjmują. Przydziesz, nasypiesz koniowi owsa albo nasypać każesz, potym go każesz sobie osiodłać, uźrzysz, aliści on skacze a wykręca pod tobą za ono dobrodziejstwo twoje. A pospolicie to widamy, iż pod panem zawżdy bywa ochotniejszy, bo już zna dobrodzieja swego. Także każ nakarmić charta przy sobie, a włóż nań jaką piękną obróż, uźrzysz, z jaką ochotą będzie skakał około ciebie i cokolwiek im poszczujesz, barzo by rad ugonił, i każdą rzeczą z ochotą rad by się przysłużył. Także i sokół, i każdy ptak, gdy ji nadobnie ugłaszczesz, foremną jaką czapeczkę1180 nań włożysz, już za tobą lata od stawku do stawku, już krąży, biega, szuka, czym ci by się przysłużył, już co mu słusznego popędzisz, barzo by rad ugonił, jeśli będzie mógł, iżby się tym przysłużył tobie. Niedźwiedź skacze, lew się łasi, igra, głaskać się dopuści onemu, po kim łaskawe a ochotne dobrodziejstwo zna.

A cóż owszem człowiek uczciwy, cnotą i rozumem z nieba hojnie obdarzony, aby tego nie miał rozumieć, co kto przeń1181 czyni, abo z jaką chucią czyni, jakoż to obiema nadobnie przystoi, aby i ten, co prze kogo co czyni, i on też, co przeń czynią, aby to między sobą z nadobną postawą a z wdzięczną ochotą czynili. Abowiem i serce z tego roście, i chuci przybywa, aby to długo między sobą pamiętali, a za to sobie powinowaci1182 byli. Abowiem i Pismo nam tego poświadcza, iż ochotnego szafarza dóbr swoich miłuje Pan Bóg.