I smętnemi łzami lice pokropione
Niechaj cie przywiodą do słusznej lutości4.
Dla Boga daj ratunk: ginę w tej ciężkości!
Co za zysk stąd weźmiesz, gdy zginę dla ciebie,
Który cie miłuję barziej, niż sam siebie,
I twojej się wdzięcznej dziwuję piekności;
Dla Boga, daj ratunk: ginę w tej ciężkości!
Żywot, szczęście i śmierć i nieszczęście moje
Dzierży w swojej władzy możne serce twoje:
Co ty będziesz chciała, to się ze mną stanie;