Do Kasie

Jako lód taje przezroczysty z lekka,

Kiedy go ogień zagrzewa z daleka,

Tak ja na twarz twą na każdą godzinę

Patrzam1 a ginę.

Patrzam a ginę z wielkiego frasunku;

A jeśli nie dasz łaskawie ratunku,

Nielutościwą2 tobie wiecznie słynąć3,

Przyjdzie mnie zginąć.

W co mie nieszczęście okrutne wprawiło!