***1

szedłem i szedłem szeroką doliną

przez rumowiska głazów, wciąż wyżej

jednym z jej zboczy, na przełęcz, skąd

nagle otworzył się widok na biały

lodowiec schodzący aż do jeziora

w dolinie po drugiej stronie; lód

wpełza pod wodę, aż odłamują się kry

wyglądające z daleka jak białe cielaki

na zimnozielonej łące — kolory