tak krystaliczne i mroźne, że chłód
przebiega ciało, leżące wygodnie
na szorstkim granicie zalanym
słońcem. środkiem przełęczy
przechodzą trzy maleńkie figurki, mogę
dostrzec szczegóły strojów, a nawet
— wiatr wieje w moją stronę — słyszę
strzępy ich rozmów, wszystko na
miejscu, nawet podłużne czerwone pasmo
chmur przez całą szerokość nieba — skąd