dwadzieścia pięć przesikanych, przesmarkanych

i cielęcych lat jako preludium, przez

kontrast podkreślające to co dzieje się

potem, a mowa dopiero o stadium rozkładu

cynicznie nazywanym „wiekiem dojrzałym”!

nie wyobrażam sobie żeby ktoś był w stanie

wyobrazić sobie starość, zanim tam się nie

znajdzie, unieruchomiony za stołem, krzyczący

„kelner! ja tego nie zamawiałem!”

Przypisy: