Znowu ci uniesienie na przeszkodzie stanie,

Ażebyś w sądach swoich miał umiarkowanie,

Nigdy się w zdrowym zdaniu nie utrzymasz długo,

Z jednej ostateczności zaraz wpadasz w drugą.

Ta udana pobożność słusznie ci obrzydła,

Błąd spostrzegłeś, gdy oszust złapał cię już w sidła;

Poprawiłeś się, dobrze, ale czyż w te pędy,

Gdy się raz uleczyłeś, w nowe wpadać błędy?

Za to, że jeden oszust nikczemnie cię zmami,

To już wszyscy pobożni mają być łotrami?