SCENA CZWARTA
PAN NIEDZIELA, SGANAREL.
SGANAREL
Trzeba przyznać, że pan masz w moim panu szczerego przyjaciela.
PAN NIEDZIELA
To prawda. Tak jest na mnie łaskaw, taki uprzejmy, że nigdy bym się nie ośmielił upomnieć o pieniądze.
SGANAREL
Upewniam pana, że cały nasz dom dałby się zabić za pana. Chciałbym doprawdy, aby cię nawiedziło jakie nieszczęście, aby się ktoś ośmielił, na przykład, przetrzepać cię kijem, przekonałbyś się wówczas czy...
PAN NIEDZIELA
Wierzę bardzo; ale, mój Sganarelu, proszę cię, chciej mu szepnąć słówko o mojej należności.