Cóż chcecie, abym wam powiedział? Obie utrzymujecie, iż przyrzekłem pojąć was w małżeństwo. Czyż każda z was nie wie dobrze, jak się rzeczy mają? Trzebaż, abym się jaśniej tłumaczył? Po co mnie zmuszać, abym dwa razy powtarzał to samo? Czyż ta, której to przyrzekłem, istotnie nie czuje w duchu, iż może śmiać się z tego, co tamta gada, i czy ma sobie czym zaprzątać głowę? Chodzi o to, bym dotrzymał obietnicy: wszystkie rozprawy do niczego nie prowadzą; trzeba działać, a nie rozprawiać, a czyny lepiej mówią niż słowa. Toteż w ten sposób jedynie pragnę was pogodzić, a skoro pójdziemy do ślubu, cały świat się dowie, która z was posiadła me serce. Cicho do Małgosi: Niech sobie myśli, co jej się żywnie podoba. Cicho do Karolki: Niech sobie brnie w swojej wariacji. Cicho do Małgosi: Ubóstwiam cię. Cicho do Karolki: Jestem twoim na wieki. Cicho do Małgosi: Każda twarz przy twojej wydaje mi się szpetną. Cicho do Karolki: Od chwili, gdy cię ujrzałem, nie mogę patrzeć na inne kobiety. Głośno: Muszę wydać małe zlecenie, wrócę za chwileczkę.

SCENA SZÓSTA

KAROLKA, MAŁGOSIA, SGANAREL.

KAROLKA

do Małgosi:

Mnie jedną kocha, wiem.

MAŁGOSIA

do Karolki:

Ze mną się ożeni, zobaczysz.

SGANAREL