PIETREK
Panie dochtór, moja matka jest chora; macie tu dwa talary, żebyście nam dali jakie liki.
SGANAREL
O, tak, to rozumiem. Ten chłopak przynajmniej mówi jasno i wysławia się jak należy. Powiadasz, że matka chora jest na puchlinę, że obrzękła na całym ciele, ma gorączkę i bóle w nogach? Od czasu do czasu napadają ją kurcze i drgawki, to znaczy omdlenia?
PIETREK
To, to, panie dochtór, właśnie.
SGANAREL
Ciebie zrozumiałem od razu; nie tak jak ojca, który plecie sam nie wie co. A teraz, chciałbyś lekarstwa?
PIETREK
Tak, panie dochtór.