Też obraz duchowego ubóstwa prawdziwy!
Gdy u mnie bawi, mękę przechodzę niemałą,
Szukając, czym wypełnić tę wizytę całą;
Lecz cokolwiek wydobyć pragnę z tego zera,
Rozmowa raz po razu na ustach zamiera.
Na próżno chcąc jej umysł zbudzić ociężały,
Przywołujesz na pomoc wszystkie komunały,
Próżno człowiek kolejno tematy potrąca,
I słoty, i pogody, zimna i gorąca;
A mają te wizyty jeszcze przymiot drugi,