Bo musi się nań wzdrygnąć, kto ma krztę honoru.

Więc ty w mych własnych oczach, jak na zawołanie

Śmiesz komuś okazywać najtkliwsze wylanie,

Zapewnienia swych usług, zaklęcia, czułości,

Zda się że mu w uściskach pogruchotasz kości:

A gdy zapytam, co z nim łączy cię tak blisko,

Dobrze, jeżeli zdołasz przypomnieć nazwisko!

Ledwie odszedł, już stygnie zapał twej przyjaźni

I gdy ci o nim mówić, ty drwisz najwyraźniej!

Tam do licha! to rzecz jest nikczemna, niegodna,