Niech o laury autorskie nigdy się nie kusi,

Póki go ktoś pod gardłem do tego nie zmusi».

Na koniec wszystkie prośby, nalegania wszelkie,

Zdołały na nim wymóc to ustępstwo wielkie,

Że wykrztusił, mniemając, iż tym goi rany:

«Przykro mi, żem w mych sądach tak nieprzejednany,

I z przyjaźni dla pana dałbym wszystko w świecie,

By się więcej doszukać zalet w twym sonecie».

Na to im się uściskać kazano co żywo,

Aby zakończyć wreszcie sprawę tak drażliwą.