Że równie bez rozkazu rodzi się, jak ginie,

Że do serca gwałt żaden drogi nie otwiera,

Bo samo swego pana, kędy chce, obiera;

Toteż nie miałbym prawa do najmniejszej skargi,

Gdyby niezmienną prawdę głosiły twe wargi;

Wówczas choćbym w życzeniach swych doznał odprawy,

Na los bym się mógł tylko skarżyć niełaskawy.

Lecz wzajemności łudzić mnie pozorem zwodnym,

Aby później oszukać podstępem niegodnym,

Dla takiej zdrady nie ma pomsty zbyt surowej