152. On proces wygrywa — Stało się, jak było do przewidzenia: Alcest przegrał proces, o którym była mowa w pierwszym akcie. Fakt, iż kto inny miał słuszność, a kto inny wygrał sprawę, musiał być aż nazbyt częsty w ówczesnym sądownictwie. [przypis tłumacza]

153. Lecz (...) autorem — Ustęp ten jest echem osobistych przejść Moliera i walk jego około Tartufa i Don Juana. Ustęp o owej książce opiera się na rzeczywistym fakcie; równocześnie z wystawieniem Don Juana ukazała się w Paryżu kacerska i bezecna książka, której autorstwo starali się wrogowie podsunąć Molierowi. Jakoż wkłada on w tę tyradę Alcesta akcenty najszczerszego własnego bólu i oburzenia. [przypis tłumacza]

154. Zaś Oront rad — Zdaje się, że dopiero współdziałanie tak wpływowej figury jak Oront uczyniło rzecz dla Alcesta niebezpieczną. [przypis tłumacza]

155. Zbyt (...) nie stoją. — Widzimy, iż Filint, niezrażony szorstkim obejściem Alcesta w poprzednim akcie, zawsze staje przy nim w najcięższych przejściach życia. [przypis tłumacza]

156. Owszem (...) nienawiść twardąAlcest dochodzi w swej mizantropii niemal do rozpusty duchowej, do czego zdradzał już skłonność w 1 akcie. Raczej woli uczynić sobie ze swoich krzywd wspaniały (w swoim mniemaniu) piedestał, niż uniknąć ich i starać się żyć jak inni ludzie. [przypis tłumacza]

157. Owszem (...) surowąFilint, niepoprawny żartowniś, ironizuje łagodnie na temat, który może też w swoim czasie przebolał. [przypis tłumacza]

158. Chcę mówić z CehmenąAlcest powziął postanowienie ucieczki od świata i po ostatnich zapewnieniach Celimeny wierzy naiwnie, że ona podąży za nim. [przypis tłumacza]

159. więzach tak pełnych słodyczy — Widzimy, iż w istocie Celimena prowadziła z Alcestem grę co najmniej podwójną i że Oront miał poważne przyczyny, aby liczyć na jej wzajemność. [przypis tłumacza]

160. Co do mnie (...) wymaga — Niejednokrotnie Molier posługuje się tym symetrycznym sposobem prowadzenia dialogu. [przypis tłumacza]

161. Jak to! czyliż (...) ubierać w słowa — Nawet przyparta tak do muru, Celimena potrafi prowadzić grę w ten sposób, iż każdy z dwóch rywali może myśleć, że on jest tym wybranym (por. Szkoła mężów, II, 14). [przypis tłumacza]