Jego wzrok świątobliwy i pokora mnisza

Chyba tylko obcego mogą zwieść przybysza.

Wszyscy patrzyli na tę nędzną kreaturę,

Jak przez brudne zabiegi wciąż pięła się w górę;

Dziś, u szczytu powodzeń siedząc bez sromoty,

Jest zniewagą zasługi, a hańbą dla cnoty.

Mów, gdzie chcesz, o nim, choćby z największą pogardą,

Nikt za jego honorem nie ujmie się twardo;

Nazwij go łotrem, zdrajcą, ani się kto zdziwi,

Cały świat ci to przyzna, nikt się nie przeciwi;