Lecz gdy przejrzałem wreszcie, piękności czarowna,

Iż nie jest zbrodnią tkliwość moja niewymowna103,

Iż, słuchając jej, z wstydem nie stawam w rozterce,

Odtąd na głos tak słodki otwarłem me serce.

Wyznaje, iż to śmiałość jest nad wszelką miarę

Ważyć się z serca swego składać ci ofiarę,

Lecz czyniąc to, jedyniem dobroci twej pomny,

A nie własnej zasługi, lichej i ułomnej.

W tobie moja nadzieja, dobro, spokój leży,

Od ciebie me zbawienie lub rozpacz zależy;