To u naszych zalotniś jest koniec nierzadki:

W miarę jak wielbiciele pakują manatki,

Aby nie nazwać rzeczy swym właściwym mianem,

Chronią się za surowych zasad parawanem;

Stąd też sąd każdej takiej zawziętej dewotki

Skwapliwie chwyta wszystkie najniecniejsze plotki

I wkoło siebie z grzechów świat skwapliwie czyści —

Nie z miłości bliźniego, lecz z prostej zawiści,

Co nie zniesie, by innych nęciła zabawa,

Do której same z wiekiem straciły już prawa.