70. Ich nabożność jest ludzka — Nieznacznie i nieco sofistycznie Molier przeszedł na inny teren; pomieszał te dwa pojęcia, tak bardzo różne: obłudę religijną i religijność szczerą, ale zbyt surową, „nieludzką”, w którą uderza tu mimochodem. Są to rzeczy bardzo różne, ale dla Moliera jednakowo antypatyczne i jednako groźne bodaj jako dla autora dramatycznego. Wszak oba te obozy szły ręka w rękę, gdy szło o uśmiercenie jego komedii. [przypis tłumacza]

71. Czyś już skończyłOrgon jest, zdaje się, z natury człowiek ograniczony i uparty (nieodrodny syn swej mamusi, tak jak ją poznaliśmy); od czasu zaś jak dostał się pod wpływ Tartufa, głowa jego stała się iście z kamienia, nie do przebicia. [przypis tłumacza]

72. Niebu niech będzie chwała! — Nie bez intencji każe Molier chować się Orgonowi za murem niejasnych i wykrętnych odpowiedzi, w końcu zaś dwa razy z rzędu powołać się na niebo, gdy chodzi tylko po prostu o chęć niedotrzymania słowa. To już szkoła Tartufa. Widzimy ucznia, zanim niebawem zobaczymy mistrza. Molier uczynił Orgona niesympatycznym, nieludzkim, niecierpliwiącym, jak gdyby mówiąc: oto, co z człowieka robi ciasno pojęta dewocja. [przypis tłumacza]

73. Nie, zaglądamOrgon zwraca naszą uwagę na przyległy gabinet, który taką rolę odegra w III akcie; zarazem może Molier chce podkreślić w Orgonie wpływ Tartufa, który ucząc go chodzić krzywymi drogami, sprawia, iż lęka się tych krzywych dróg u innych. [przypis tłumacza]

74. Ślicznie — Przy tych słowach zjawia się Doryna i na imię Tartufanadstawia ucha. [przypis tłumacza]

75. Powiem co każesz, ojczeMarianna wie, ile ojcu zależy na Tartufie, ale ani w głowie jej nie postało, że tu idzie o małżeństwo, skoro z woli ojca przyrzeczona jest Waleremu. [przypis tłumacza]

76. Scena druga — Wspominaliśmy już we Wstępie, jakie wątpliwości nastręcza cały ten akt drugi, będący nie tylko jakby wstawką, ale poniekąd odbiegający od tonu sztuki. Może pierwotna redakcja Tartufa nie zawierała kwestii małżeństwa: może nie było w niej Marianny, i może Molier, zmuszony przerobić sztukę i wyrzucić pewne motywy, wypełnił lukę nieco sztucznie. Orgon, tak silnie zarysowany w innych aktach, tutaj występuje raczej jako tradycyjny farsowy ojciec, z którego służąca sobie dworuje. Miejsce zwartej treści zastępują gry sceniczne, figle etc. Ta scena druga niewątpliwie obniża na chwilę ton sztuki. [przypis tłumacza]

77. Ja?Marianna objawia zdumienie, ale bynajmniej jeszcze nie rozpacz: sądzi, że się przesłyszała albo że ojciec z niej sobie żartuje, wystawiając ją na próbę. [przypis tłumacza]

78. Z tą rozłożystą brodą — Gdyby aktor uważał za korzystniejsze dla charakteryzacji nie mieć brody (która dziś jest w teatrze dość niewdzięcznym przydatkiem), można zmienić te słowa tekstu na: z tą bogobojną miną. [przypis tłumacza]

79. ze szlachty się rodzi — Wynikałoby z tego, że Tartufe umiał w oczach zamożnego mieszczanina wyzyskać ów wiecznie kuszący urok szlachectwa (o ile zresztą szlachectwo Tartufa jest prawdziwe), i to, wraz z fantastycznymi sperandami Tartufa, czyni to małżeństwo bardziej prawdopodobnym. Zresztą w komediach Moliera ten motyw małżeństwa powtarza się często: Argan chce wydać córkę za lekarza, Filaminta za literata. Ale rys ten niewątpliwie osłabia motyw główny; skoro Orgona kusi szlachectwo Tartufa i skoro wierzy w jego dobra na księżycu, które ów może kiedyś odzyska, ślepota jego nabiera innego charakteru. Jeszcze raz też wypada nam zaznaczyć, że ten drugi akt nie jest organicznie spojony z całością i nosi znamiona pospiesznej wstawki. [przypis tłumacza]