80. ozdoby na czole... — Wszystkie te rzeczy wypowiadane w obecności młodej panny, o którą chodzi, stanowią rys pewnej grubości obyczajowej ówczesnego teatru. [przypis tłumacza]
81. I zrobisz z męża wszystko — Czytany ustęp niezbyt jest zgodny z tonem Orgona mówiącego o Tartufie; raczej trąci zdawkowym farsowym ojcem. [przypis tłumacza]
82. Nie zmilczysz mi nareszcie... — Przez całą tę scenę wściekłość Orgona rośnie, tu dochodzi do zenitu. [przypis tłumacza]
83. Co! pan taki nabożny — Tradycyjna w tym miejscu pauza: Doryna zrobiła tę wymówkę dla drwiny, ale Orgon, szczery w swej bigoterii, uderzony tą uwagą milknie, zdejmuje kapelusz, zamyka oczy i trwa chwilę w nabożnym skupieniu, jakby odmawiał krótki pacierz, [przypis tłumacza]
84. Nie doścignę jej dzisiaj — Prawie całą tę scenę Molier powtórzy w Chorym z urojenia. [przypis tłumacza]
85. Marianna jest osóbką bardzo dobrze wychowaną! Ale cała ta scena Doryny z Marianną nie jest na wysokości reszty komedii; są to tradycyjne sceny pana ze służącym (Wartogłów) lub pani ze służącą, bez indywidualnego charakteru, gdyż trudno trwożliwość Marianny wobec ojca uważać za charakter. [przypis tłumacza]
86. Twarz ma pulchną, rumianą... — Jest to, jak często bywa w komediach Moliera, po prostu rysopis aktora, który grał u niego rolę Tartufa (Molier sam grał Orgona). [przypis tłumacza]
87. Do rodzinnego miasta męża w koczybryku (...) rozrywek tyle — Ten ustęp sławny jest w literaturze jako pierwszy może rodzajowy obrazek życia prowincji. [przypis tłumacza]
88. Scena czwarta — Ta scena „zwad miłosnych. przywodzi na pamięć inne sztuki, w których Molier daje niejako jej warianty: Zwady miłosne i Mieszczanin szlachcicem, (por. przypisy do Mieszczanina szlachcicem, Bibl. Nar. -S. II., Nr. 10, str. 80) Z tych trzech scen ta jest najbardziej udatna i naturalna, pełna wdzięku i prawdy; niemniej i ona jest tu niejako wtrącona i mogłaby się znaleźć w każdej innej sztuce. [przypis tłumacza]
89. Jeszcze nie wiem — Około tego drobnego słówka, jak często bywa między zakochanymi, którzy instynktownie potrzebują takimi „próbami siły” urozmaicić miłość, inaczej może zbyt monotonną, kręci się cała zwada. Bez interwencji Doryny skończyłaby się może zerwaniem. Jakie znaczenie ma to „jeszcze nie wiem”? Można je rozumieć dwojako: albo to już jest dąs Marianny, którą obraziło samo pytanie Walerego, albo też ona rozumie to tak, że jeszcze nie wie, jakiego sposobu użyje, aby się uchylić od woli ojca; natomiast Walery już w tej odpowiedzi dopatrzył się „obrazy majestatu” miłości. Cała ta scena nastręcza materiał do bardzo subtelnej i interesującej gry scenicznej, której tradycje znajdzie reżyser we wspomnianym dziele Regniera. [przypis tłumacza]