150. Scena siódma — Tartufe, wracając, rzuca wedle tradycji na krzesło kapelusz i płaszczyk. Z wielu stron krytykowano tę tradycję, godząc się na kapelusz ale uważając zdjęcie płaszczyka za nazbyt drastyczne. Régnier jest też tego zdania. [przypis tłumacza]
151. Czekałem rychło zmieni się — To znaczy, iż Orgon cały czas tej sceny przypuszczał, że Tartufe bierze na próbę Elmirę; to tłumaczy jego cierpliwość, a zarazem dowodzi, jak niskich środków dopuszczało jego pojęcie „świątobliwości”. [przypis tłumacza]
152. Ty wierzysz, bracie — Tartufe próbuje jeszcze raz odegrać scenę z III-go aktu. [przypis tłumacza]
153. Ty je opuścisz raczej — Tartufe, zmieszany, zaskoczony, skupia się w sobie i nagle powziąwszy decyzję, pręży się jak nadeptana żmija. Maska spada, ukazuje się prawdzie oblicze, przerażające zbrodniczością, ohydą, ale i siłą zarazem. Tradycyjna gra sceniczna jest taka, iż Tartufe czyni tu pauzę, idzie po kapelusz ze spuszczoną głową jakby posłuszny rozkazom Orgona, po czym kładzie kapelusz na głowę, prostuje się i rzuca wyzwanie. [przypis tłumacza]
154. za wcześnie wypadła moja darowizna — Dowiadujemy się stąd, że Orgon istotnie wykonał swój zamiar z poprzedniego aktu i że Tartufe stał się bez zastrzeżeń prawym właścicielem całego jego majątku, co tłumaczy poniekąd jego zuchwalstwo i pewność siebie. Ale jest jeszcze i coś więcej: z ostatniego wiersza dowiadujemy się, że wchodzi w grę jakiś ważny przedmiot, który zapewne szalbierz sobie przywłaszczył Następny akt objaśni nam istotną wagę tego przedmiotu i usprawiedliwi zaniepokojenie Orgona. [przypis tłumacza]
155. Depozyt (...) życie zawisło — W czasie małoletniości i młodości Ludwika XIV Francją wstrząsały zamieszki domowe (Fronda): Orgon stał w nich (jak dowiedzieliśmy się od Doryny w akcie I) po stronie króla. Ale jak zdarza się często w takich domowych wojnach, miał widać przyjaciela w przeciwnym obozie i przyjął odeń jakiś tajemny depozyt do przechowania. Tartufe przejrzał w lot, jaką siłę może mu dać taka broń, i postarał się o to, aby depozyt, który może mieścił jakieś ważne tajemnice polityczne, dostał się w jego ręce. To tłumaczy poniekąd zuchwalstwo, z jakim sobie poczyna, gdyż oddając dworowi przysługę i denuncjując Orgona jako zdrajcę, miał nad nim zupełnie niedwuznaczną przewagę. [przypis tłumacza]
156. Mógł niezbitą przysięgą (...) sumienie czyste — Znowu oddźwięk Prowincjałek Pascala (List IX) i napiętnowanie kazuistyki, wedle której wolno jest najoczywiściej kłamać, jeżeli się uczyni „zastrzeżenie myślowe”. „Można przysiąc (powiada kazuista Sanchez), że się nie zrobiło jakiejś rzeczy, mimo że się ją zrobiło w istocie, rozumiejąc w duchu to, że się jej nie zrobiło pewnego dnia albo zanim się przyszło na świat” etc. Tak Orgon oddał szkatułkę Tartufowi na przechowanie, aby móc w potrzebie przysiąc, że jej nie ma. [przypis tłumacza]
157. Źle rzecz stoi — Rozsądny Kleant zdaje sobie doskonale sprawę z powagi sytuacji. Istotnie, dopiero ta sprawa ze szkatułką (dość dorywczo co prawda wytoczona) oświetla właściwie tło sprawy. Darowizna całego majątku, gdyby nawet była dopuszczalna, zawsze była możliwa do cofnięcia z przyczyny „jawnej niewdzięczności”; ale skoro się w to wmieszała polityka, i to w kwestii, na którą rząd ówczesny szczególnie był drażliwy, łatwo można było przypuścić, iż „wiernego sługę tronu”, Tartufa, zostawią w posiadaniu mienia ofiary, nie wglądając zbyt ściśle, jak do niego doszedł. Toć już w zwykłej drodze denuncjant otrzymywał nieraz w nagrodę skonfiskowany majątek. Zauważę tutaj, iż byli komentatorzy, którzy stawiali teorię, że w ogóle Tartufe należy do tajnej policji stanu i że polował na Orgona na upatrzonego tj. zbliżył się już do niego z zamiarem wydobycia zeń depozytu Argasa, którego istnienie przewąchał. [przypis tłumacza]
158. Dobryś! znowu cię zapał ponosi zbyteczny — Molier korzysta z zacietrzewienia Orgona (obecnie w przeciwnym kierunku), aby w usta Kleanta wsunąć budującą tyradę. [przypis tłumacza]
159. Scena druga —- Molier oświetla wymownie a zręcznie poziom moralny rodziny Orgona w zestawieniu ze światem świętoszków. Orgon stał się przez swoją głupotę ruiną i klęską rodziny; otóż wszyscy skupiają się lojalnie koło niego, nie słyszy ani słowa wymówki, wyrzutu. Dowodzi to zarazem, jaką świętością był wówczas mimo wszystko ojciec rodziny. [przypis tłumacza]