160. obetnę mu uszy — We wszystkich scenach Damis jest owym kogucikiem, któremu zaraz czub nabrzmiewa. Wybuch ten daje sposobność Molierowi, aby ustami Kleanta wsunąć zasłużony zresztą komplement dla króla. [przypis tłumacza]

161. Scena trzecia — Scena ta jest nowym arcydziełem, tym silniej działającym, iż nieoczekiwanym. O pani Pernelle zapomnieliśmy w wirze wypadków zupełnie: i oto zjawia się ona, aby nieodpartym komizmem swego wystąpienia rozjaśnić zbyt posępną atmosferę. Rozwija ona ten sam upór i zacietrzewienie, co poprzednio Orgon, widać jej nieodrodny synalek, z tym dodatkiem, że ubiera je w maksymy niedorzeczne i w najwyższym stopniu komiczne wobec niezbitych faktów. Szał, w jaki Orgon wpada, daje niezrównane efekty komiczne. [przypis tłumacza]

162. Biedaczek! — Paradnie przypomniany refren Orgona, którego głos i sposób wymowy z pewnością Doryna tu naśladuje. [przypis tłumacza]

163. Nie sadzę, by te groźby cel odniosły jakiElmira sądzi, iż opierając się na paragrafie „jawnej niewdzięczności” można obalić darowiznę, ale najwyraźniej nie docenia sprawy szkatułki, [przypis tłumacza]

164. Scena czwarta — Mimo że sztuka nosi tytuł Świętoszek, Molier nie poprzestał na skreśleniu jednego typu. Mamy tu, jak wspomniałem, całą armię świętoszków: Tartufe wraz ze swoim Wawrzyńcem na czele, pani Pernelle, typowa dewotka, i Orgon, łatwowierny a niebezpieczny dudek przy nim; wreszcie pan Zgoda, aby okazać iż świętoszki tworzą jak gdyby wolnomularski związek we wszystkich zawodach. Jak Tartufe znalazł woźnego, tak znajdzie z pewnością sojusznika w ministerium i w sądzie: to ich siła. [przypis tłumacza]

165. Witam cię, droga siostro — ten sam sposób mówienia; od pierwszych słów widać, że to to samo bractwo co Tartufe. Zarazem ten pan Zgoda spełnia ważne zadanie rozbawienia zbyt nabrzmiałej dramatem atmosfery. [przypis tłumacza]

166. Z racji mojej woźnieńskiej godności i stanu — Wymawiając te słowa pan Zgoda prostuje się; zarazem oświadczenie to wywołuje zrozumiały popłoch w domu Orgona. Pan Zgoda, wchodząc w dom pod układną postacią, nie przyznawał się do swego charakteru, inaczej by go pewno nie wpuszczono i nie mógłby dopełnić doręczenia pozwu; dopiero teraz odsłania swój charakter. [przypis tłumacza]

167. Z lęku, by inny — Podobnie jak Tartufe przyjął darowiznę z obawy, aby majątek nie przeszedł w złe ręce... [przypis tłumacza]

168. Otóż właśnie, że zwłoką chcę ucieszyć pana — Pan Zgoda bawi się ze swą ofiarą jak kot z myszą. [przypis tłumacza]

169. Oby pan niebios... — Godny pełnomocnik Tartufanie mógł odejść nie wspomniawszy o Niebiosach. [przypis tłumacza]