Tak znów nic mnie nie mierzi bardziej na tej ziemi

Niż fałsz, co się pozory barwi nabożnemi

Niż owi obłudnicy, nędzne szarlatany,

Którzy podłych grymasów dewocji udanej

Używają bezkarnie, by ciągnąć korzyści

Z tego, co ludzie w sercu swym wielbią najczyściej.

To, co dla wszystkich świętym być winno i wzniosłem,

Oni czynią niegodnie towarem, rzemiosłem

I losu pragną zyskać korzystną odmianę

Przez obłudne wzdychania i posty udane;