Na smutną dolę mężów patrzyłem w tem mieście,

Śledząc wszystkie objawy przygody tak zdrożnej,

Od której pewnym nie jest najbardziej ostrożny;

Z cudzych losów zasady czerpiąc niewzruszone,

Szukałem środków, aby, skoro pojmę żonę,

Ochronić czoło swoje od smutnej postaci

I chlubnie je wyróżnić spośród czół mej braci.

W tym szlachetnym zamiarze, zużyłem do dzieła

Wszystko, czem kiedy mądrość człowiecza słynęła;

I, jak gdyby pokazać chciał mi los zawzięty,