By ten traf ślepy rządził naszą dobrą sławą,

I aby człek poczciwy miał dźwigać na grzbiecie

Winę, co nie w nim leży, lecz w słabej kobiecie?

Czemu chcesz, mówię, aby, gdy kto pojął żonę,

Wedle jej zachceń wszystko w nim było sądzone,

I aby sobie tworzyć tak straszliwą zmorę

Z krzywdy, którą nam czynią jej chętki zbyt skore?

Wierz mi, nawet gdy przyjdzie mu siąść wśród rogaczy,

To dla człeka z rozsądkiem tak wiele nie znaczy,

I, skoro się nikt w świecie pewnie nie uchroni