Ich zabaw, kolacyjek, nie opuszczą za nic,

I sprawiają, że człek się dziwi niepomału,

Skąd się, u licha, bierze im tyle zapału.

Tych mężów, to rzecz pewna, pochwalić nie mogę,

Ale i drudzy weszli na nie lepszą drogę.

Jeśli nie po mej myśli są te słodkie druhy,

Nie mogę również chwalić tych, których wybuchy,

Dąsy publiczne, gniewy, w sposób niezbyt męski

Oczom świata zdradzają ich domowe klęski;

Co tak czynią, jak gdyby było im to miło,