Ten gładysz ci po nocy tak dodał odwagi?

Szelmo! widzę cię wreszcie w bezwstydności nagiej!

Takie dobrodziejstw swoich zbieram dzisiaj plony!

Wężu mały, przy mojej piersi odkarmiony,

Który, skoro się tylko znów w mocy poczuje,

Tego, co go wypieścił, żądłem wrażem kłuje!

ANUSIA

Za co pan krzyczy na mnie?

ARNOLF

Bez racji, tak sobie!