Czyż mogło mi się zdarzyć coś bardziej nie w porę?
Ten Enryk, o któregom wczoraj pytał właśnie,
(Niech go, mówiąc nawiasem, jasny piorun trzaśnie),
Razem z mym ojcem własnym do mej zguby zmierza,
I z swą jedyną córką złączyć mnie zamierza.
Słysząc to, w pierwszej chwilim sądził, że zemdleję;
Potem, krzepiąc w mem sercu ostatnie nadzieje,
Gdy ojciec wspomniał, że cię chce odwiedzić w domu,
By go uprzedzić jeszcze spieszę po kryjomu.
Przez litość, niechże mu pan nie piśnie ni słowa