Być może. Słucham zatem owego zdarzenia.

ANUSIA

Dziwna historia, trudna wprost do uwierzenia.

Przy szyciu ot, siedziałam sobie na balkonie,

Gdym spostrzegła, że idzie, o, tam, po tej stronie,

Jakiś pan, bardzo piękny, który, z moim wzrokiem

Spotkawszy się, ukłonem wita mnie głębokim:

Ja, chcąc dowieść, że znane mi świata zwyczaje,

Równie uprzejmy ukłon nawzajem oddaję.

Wtem, widzę, że on z nowym się kwapi ukłonem: