Natychmiast i ja spieszę z równie uniżonym;

A gdy on po raz trzeci kłania się na nowo,

I ja mu po raz trzeci wraz skinęłam głową.

On idzie, mija, wraca, to znowu przystaje,

I raz po razu ukłon mi nowy oddaje;

Ja zaś, ócz23 nie spuszczając zeń ani na chwilę,

Ani z jednym ukłonem nie zostałam w tyle:

Tak, że, gdyby nie ciemność, co z nocą nadała,

Byłabym chyba wiecznie tak na ganku stała,

Nie chcąc pierwsza ustąpić i dopuścić tego,