Lecz piękność duszy trwała jest i nieodjęta.
Długom tedy szukała, jaką w ciebie drogą
Wlać krasę, której lata naruszyć nie mogą,
Jak w twym umyśle wiedzy rozniecić pochodnię
I poznania pragnienie tchnąć w ducha łagodnie:
Ażem wreszcie uznała, iż będzie najprościej,
Złączyć cię z mężem, słynnym z umysłu bystrości.
Wskazując na Trysotyna.
Oto on; odtąd, wolą rodziców łaskawą,
Zwać go przyszłym małżonkiem masz wszelakie prawo.