Lecz po wyższą snadź18 zdobycz pycha twoja sięgła!

Długo znosiłem, pani, brzemię twojej wzgardy;

Władałaś mą istotą niby tyran hardy,

Aż wreszciem znalazł sobie, dolą swą znękany,

Bardziej ludzkiego władcę, mniej ciężkie kajdany.

Znalazłem je w tych oczach, co dziś wszystkim moim;

Ich blask odtąd jedynym chcę mieć szczęścia zdrojem;

One mi osuszyły łzy swoim oddaniem

I nie wzgardziły sercem, dla ciebie zbyt taniém.

Dobrocią tą tak silnie je do się przykuły,