Rzymianie wiedzieli to z doświadczenia: wysyłali zbrodniarzy do Sardynii i przesiedlali tam Żydów. Trzeba się było pogodzić z ich stratą; wzgarda dla tych nieszczęśników pozwalała im to przeboleć dość łatwo.
Wielki Shah-Abbas90, chcąc odjąć Turkom możność utrzymywania wielkich armii na granicach, przesiedlił prawie wszystkich Armeńczyków i wyprawił więcej niż dwadzieścia tysięcy rodzin do Gulian, gdzie niebawem wyginęły prawie wszystkie.
Wszystkie przesiedlania ludów podjęte w Konstantynopolu okazały się daremne.
Zdumiewająca liczba Murzynów, o których mówiliśmy wprzódy, nie zdołała zaludnić Ameryki.
Od czasu wytępienia Żydów za Adriana, Palestyna została bezludna.
Trzeba zatem uznać, że wielkie spustoszenia są niemal bez ratunku, naród bowiem tak okaleczały trwa w tym martwym punkcie; a jeśli przypadkiem wróci do sił, trzeba na to wieków.
Niech do takiego wycieńczenia dołączy się najdrobniejsza okoliczność z tych, o których wspomniałem, a naród nie tylko nie odrodzi się, ale będzie zanikał z każdym dniem i szedł ku zagładzie.
Wygnanie Maurów z Hiszpanii wciąż daje się odczuwać; próżnia nie tylko się nie wypełnia, ale z każdym dniem rośnie. Od czasu spustoszenia Ameryki Hiszpanie, którzy zajęli miejsce dawnych mieszkańców, nie zdołali jej zaludnić; przeciwnie przez jakąś fatalność, którą raczej nazwałbym sprawiedliwością bożą, niszczyciele niszczeją sami i topnieją z każdym dniem.
Władcy nie powinni tedy myśleć o kolonizowania wielkich krajów. Nie powiadam, aby się to nie udało czasem; zdarzają się klimaty tak szczęśliwe, iż rodzaj ludzki mnoży się w nich zawsze; świadectwem owe wyspy, zaludnione przez garstkę chorych, których wysadzono tam z okrętu i którzy natychmiast odzyskali zdrowie.
Ale gdyby nawet te kolonie się udały, wówczas, miast pomnożyć potęgę, rozdrobniłyby ją tylko; chyba że byłyby bardzo szczupłe, np. te, które się zakłada dla celów handlowych.