Płonący na twój widok żądzą i miłością,

Chcą się mnożyć, znęceni bezmierną lubością:

Tak słodko iść za tobą, co władnąc szczęśliwie,

Blaski piękności dajesz wszystkiemu, co żywie.

Samice u zwierząt mają prawie stałą płodność. Ale w rodzaju ludzkim usposobienie, charakter, namiętności, kaprysy, zachcenia, chęć zachowania piękności, przykrości ciąży, kłopot zbyt licznej rodziny, mącą rozmnażanie na tysiąc sposobów.

Rozdział II. O małżeństwach.

Naturalny obowiązek ojcowski wyżywienia swoich dzieci stworzył małżeństwo, określające tego, który ma dopełnić tej powinności. Ludy, o których mówi Pomponiusz Mela, ustalały go jedynie przez podobieństwo.

U ludów cywilizowanych ojcem jest ten, którego prawa, mocą ceremonii małżeństwa, wyznaczyły po temu, znajdując w nim osobę, której szukają.

Obowiązek ten u zwierząt jest tego rodzaju, iż matka zwyczajnie może mu podołać. Jest on o wiele rozleglejszy u ludzi: dzieci ich mają rozum, ale przychodzi on jedynie stopniowo; nie wystarczy wyżywić je, trzeba jeszcze je poprowadzić; już mogłyby żyć, a jeszcze nie mogą sobą rządzić.

Niedozwolone stosunki niewiele przyczyniają się do utrwalenia gatunku. Ojciec, który ma naturalny obowiązek wyżywić i wychować dzieci, nie jest oznaczony; a matka, której przypada ten obowiązek, napotyka tysiąc przeszkód: wstyd, wyrzuty, niemoc jej płci, surowość praw; po największej części brak jej środków.