Rozdział XIV. Czemu religia chrześcijańska tak znienawidzona jest w Japonii.

Mówiłem o okrutnym charakterze duszy japońskiej. Stałość, jaką rodzi chrystianizm, kiedy chodzi o wyrzeczenie się wiary, uznały władze tamtejsze za bardzo niebezpieczną: zdało się im, że to wzmaga śmiałość. Prawo japońskie karze surowo najmniejsze nieposłuszeństwo. Nakazano wyrzec się religii chrześcijańskiej: nie wyrzec się jej, znaczy być nieposłusznym; skarano tę zbrodnię, dalsze zaś nieposłuszeństwo zasługiwało wedle nich na nową karę.

Kary u Japończyków uważane są za pomstę zniewagi wyrządzonej monarsze. Radosne śpiewy naszych męczenników zdały się występkiem przeciw niemu; tytuł męczennika oburzył sędziów; w ich rozumieniu oznaczał on buntownika; uczynili wszystko, aby ktoś nie uzyskał tego tytułu. Wówczas to dusze zacięły się, i ujrzano straszliwą walkę między sądami, które skazywały, a oskarżonymi, którzy dostali się w tryby między prawa cywilne a prawa religii.

Rozdział XV. O rozpowszechnianiu religii.

Ludy Wschodu, wyjąwszy mahometan, uważają wszystkie religie same w sobie za obojętne. Jeżeli obawiają się nowej religii, to jedynie jako zmiany w rządzie. U Japończyków, gdzie jest wiele sekt i gdzie państwo tak długo miało duchownego naczelnika, nie dysputuje się nigdy o religii. Tak samo u Syjamczyków. Kałmucy czynią więcej: uważają sobie za sprawę sumienia cierpieć wszystkie religie. W Kalkucie zasadą rządu jest, że wszystkie religie są dobre.

Ale nie wynika stąd, aby religia przyniesiona z kraju bardzo dalekiego i zupełnie różnego klimatem, prawami, zwyczajami i obyczajami, miała całkowite powodzenie, jakie świętość jej pozwalałaby jej wróżyć. Zwłaszcza w wielkich państwach despotycznych: rząd znosi zrazu cudzoziemców, ponieważ nie zwraca uwagi na to, co nie zdaje się obrażać władzy monarchy; panuje tam głęboka nieświadomość wszystkiego. Europejczyk może zdobyć sobie mir dzięki pewnym umiejętnościom, które wnosi: to jest dobre na początek. Ale, skoro tylko uzyska niejakie powodzenie, kiedy powstanie jakiś spór, kiedy ludziom mogącym mieć jakiś interes w tym otworzą się oczy, wówczas, ponieważ państwo to z natury swojej wymaga przede wszystkim spokoju, najmniejszy zaś niepokój może je obalić, potępia się natychmiast nową religię i tych, co ją niosą; skoro wybuchną spory między tymi, co ją głoszą, rodzi się wstręt do religii, co do której nawet ci, co ją przynoszą, nie mogą się pogodzić.

Księga dwudziesta szósta. O prawach w związku, jaki powinny mieć z porządkiem rzeczy, o których stanowią.

Rozdział I. Myśl tej księgi.

Ludźmi rządzą rozmaite rodzaje praw: prawo natury; prawo boskie, to znaczy prawo religii; prawo kościelne, inaczej nazwane kanonicznym, to znaczy przepisy porządkowe religii; prawo narodów, które można uważać za prawo cywilne świata, w tym rozumieniu, że każdy naród jest jego obywatelem; prawo polityczne powszechne, mające za przedmiot ów rozum ludzki, który stworzył wszystkie społeczności; prawo polityczne poszczególne, dotyczące każdej społeczności; prawo podboju, oparte na tym, iż jeden naród chciał, mógł lub musiał zadać gwałt drugiemu; prawo cywilne każdej społeczności, którym obywatel może bronić swego mienia i życia przeciw każdemu innemu obywatelowi; wreszcie prawo domowe, które pochodzi stąd, iż społeczność składa się z licznych rodzin wymagających poszczególnego zarządu.

Istnieją tedy rozmaite rodzaje praw; i najwyższy rozum ludzki polega na tym, aby wiedzieć dobrze, do którego z tych rodzajów odnosi się zasadniczo rzecz, o której ma się stanowić, i aby nie wprowadzać zamętu w zasady, które mają rządzić ludźmi.