Ci, którzy nie dali się wpisać do pięciu pierwszych klas, gdzie umieszczono obywateli wedle proporcji majątku331, nie należeli do cenzusu w duchu prawa wokoniańskiego; ci, którzy nie byli wpisani w liczbę sześciu klas lub których cenzorowie nie pomieścili w liczbie tak nazwanych aerarii, nie należeli do cenzusu w duchu ustaw Serwiusza Tulliusza. Taka była siła natury, że ojcowie, aby uchylić się od prawa wokoniańskiego, godzili się cierpieć wstyd, iż znajdą się w szóstej klasie pomieszani z proletariuszami i ludźmi oszacowanymi od głowy, lub może nawet przekazani do tablic Cerytów.
Powiedzieliśmy, że prawo Rzymian nie dopuszczało fideikomisów. Nadzieja ominięcia prawa wokoniańskiego wprowadziła je. Stanowiono dziedzica zdolnego do dziedziczenia wedle prawa i proszono go, aby oddał spadek innej osobie, którą prawo wykluczało. Ten nowy sposób rozrządzania mieniem miał bardzo rozmaite skutki. Jedni oddali spadek: czyn Sekstusa Peduceusza był godzien uwagi. Dano mu wielki spadek; on jeden w świecie wiedział, że go proszono, aby go oddał: udał się do wdowy testatora i zwrócił jej całe mienie męża.
Inni zachowywali spadek dla siebie; a przykład P. Sekstyliusza Rufina był snać sławny, skoro Cycero używa go w swoich dysputach przeciw Epikurejczykom. „Za mojej młodości, powiada, Sekstyliusz prosił mnie, bym się z nim udał do przyjaciół dla zapytania ich, czy powinien oddać spadek po Kwintusie Fabiuszu Gallu Fabii, jego córce. Zgromadził sporo młodych ludzi, wraz z poważnymi osobistościami; i nikt nie uznał, aby miał oddać Fabii więcej niż to, co jej przypadało z prawa wokoniańskiego. Sekstyliusz wziął wielki spadek, z którego nie byłby zatrzymał ani sestercji, gdyby przełożył to, co uczciwe i sprawiedliwe, nad to, co pożyteczne. Wierzę, dodaje, że wy bylibyście oddali spadek; wierzę nawet, że Epikur byłby go oddał; ale nie bylibyście w zgodzie z waszymi zasadami”. Uczynię tu parę uwag.
Nieszczęściem doli ludzkiej jest, że prawodawcy muszą tworzyć prawa zwalczające naturalne uczucia: takim było prawo wokoniańskie. To stąd, iż prawodawcy stanowią bardziej dla społeczeństwa niż dla obywatela, a bardziej dla obywatela, niż dla człowieka. Prawo poświęcało i obywatela, i człowieka, a myślało jeno o republice. Człowiek prosił przyjaciela, aby oddał spadek jego córce: prawo gardziło w testatorze uczuciami natury: gardziło w córce przywiązaniem dziecka; nie miało żadnego względu dla tego, któremu polecono oddać spadek i który znajdował się w strasznym położeniu. Jeżeli oddał, był złym obywatelem; jeżeli zachował, był nieuczciwym człowiekiem. Jedynie ludzie dobrzy z natury chcieli ominąć prawa; jedynie bardzo uczciwych ludzi można było wybierać w tym celu; jest to bowiem zawsze tryumf nad chciwością i rozkoszą; jedynie uczciwi ludzie odnoszą takie tryumfy. Może nawet byłoby zbyt surowe uważać ich dlatego za złych obywateli. Możliwe, iż prawodawca osiągnął w znacznej mierze swój cel, skoro prawo jego było takie, że jedynie uczciwi ludzie naruszali je.
W dobie gdy stanowiono prawo wokoniańskie, obyczaje zachowały coś ze swej dawnej czystości. Poruszono niekiedy sumienie publiczne na korzyść prawa i kazano przysięgać, że się go będzie przestrzegało332: tak iż uczciwość wiodła, aby tak rzec, wojnę z uczciwością. Ale w ostatnich czasach obyczaje skaziły się do tego stopnia, iż fideikomisy musiały mieć mniej siły w obchodzeniu prawa wokoniańskiego, niż miało jej samo prawo, aby nakazać posłuch.
Wojny domowe wygubiły niezliczoną mnogość obywateli. Rzym za Augusta był niemal opustoszały; trzeba go było zaludnić. Wydano prawa papiańskie, w których nie zaniedbano niczego, co mogło zachęcić obywateli do tego, by się żenili i mieli dzieci. Jednym z głównych sposobów było pomnożyć, dla tych którzy się poddawali intencjom prawa, widoki dziedziczenia, a zmniejszyć je dla tych, którzy się uchylali; że zaś prawo wokoniańskie odbierało kobietom zdolność dziedziczenia, prawo papiańskie znosiło w pewnych wypadkach ten zakaz.
Kobiety, zwłaszcza dzietne, otrzymały prawo do testamentu męża; mogły, kiedy miały dzieci, dziedziczyć po osobach obcych; wszystko to wbrew rozporządzeniom prawa wokoniańskiego: godne zaś uwagi jest, że nie poniechano całkowicie ducha tego prawa. Na przykład prawo papiańskie333 pozwalało człowiekowi, który miał dziecko, przyjąć cały spadek z testamentu kogoś obcego; tę samą łaskę przyznawało żonie jedynie, kiedy miała troje dzieci.
Trzeba zauważyć, że prawo papiańskie dawało kobietom mającym troje dzieci prawo dziedziczenia jedynie po obcych; co zaś do spadków po krewnych zostawiało w mocy dawne prawa, także prawo wokoniańkie, w całej ich sile. Ale to nie przetrwało.
Rzym, zawalony bogactwami wszystkich narodów, odmienił obyczaje; nie było już mowy o tym, aby powściągnąć zbytek kobiet. Aulus Gellus, który żył za Adriana, powiada nam, że za jego czasu prawo wokoniańskie było prawie martwe: zalało je bogactwo państwa. Tak znajdujemy w Sentencjach Pawła, który żył za Nigra, i we Fragmentach Ulpiana, który był z czasu Aleksandra Sewera, że siostry ze strony ojca mogły dziedziczyć i że jedynie krewni o stopień dalsi podpadali zakazowi prawa wokoniańskiego.
Dawne prawa rzymskie zaczęły się zdawać zbyt twarde. Pretorowie mieli wzgląd jedynie na racje słuszności, umiarkowania i przystojności.