Rzadkie jest, aby trzeba było zabraniać rzeczy, która nie jest zła, pod pozorem jakiejś urojonej doskonałości.
Trzeba w prawach niejakiej czystości. Stworzone dla karania ludzkich nieprawości, winny same posiadać największą niewinność. Widzimy w prawie Wizygotów ową niedorzeczną ustawę, która nakazywała Żydom jeść wszystkie potrawy przyrządzone na świninie, byle nie jedli samej świniny. Było to wielkie okrucieństwo: narzucono im prawo sprzeczne z ich własnym; pozwalano im zachować z własnego prawa jedynie to, co mogło być znakiem do rozpoznania ich.
Rozdział XVII. Zły sposób stanowienia praw.
Cesarze rzymscy objawiali, jak nasi monarchowie, wolę swoją nakazami i edyktami; ale, czego nasi władcy nie czynią, pozwolili, aby sędziowie lub prywatni w sporach swoich pytali ich listownie; a odpowiedzi ich nazywały się reskryptami. Dekretalia papieskie są to, ściśle biorąc, reskrypty. Każdy pojmuje, że to jest zły rodzaj prawodawstwa. Ci, którzy proszą w ten sposób o prawa, są złymi przewodnikami dla prawodawcy; fakty są zawsze źle przedstawione. Trajan, powiada Julian Kapitoliński, odmawiał często tego rodzaju reskryptów, iżby nie rozciągano na wszystkie wypadki osobliwej decyzji, a często osobliwej łaski. Makryn postanowił znieść wszystkie te reskrypty; nie mógł ścierpieć, aby uważano za prawa odpowiedzi Kommoda, Karakalli i wszystkich owych innych nieudolnych monarchów. Justynian myślał inaczej i wypełnił nimi swój zbiór.
Chciałbym, aby ci, którzy czytają prawa rzymskie, dobrze odróżnili tego rodzaju wątpliwe źródła od uchwał senatu, plebiscytów, powszechnych ustaw cesarzy, i wszystkich praw opartych na naturze rzeczy, na ułomności niewiast, na słabości małoletnich i na pożyteczności publicznej.
Rozdział XVIII. O pojęciach jednostajności378.
Istnieją pewne pojęcia jednostajności, które ogarniają niekiedy wielkie umysły (skoro nawiedziły Karola Wielkiego!), ale które niechybnie pociągają małe. Znajdują w nich niejaką doskonałość, którą widzą, ponieważ niepodobna jej nie dostrzec; jednakie wagi w rozporządzeniach, jednakie miary w handlu, jednakie prawa w państwie, jednaka religia we wszystkich jego częściach. Ale czy to jest zawsze dobre bez wyjątku? Czy zmieniać jest zawsze mniejszym złem niż cierpieć? I czy wielkość geniuszu nie polega raczej na tym, aby wiedzieć w jakim wypadku trzeba jednostajności, a w jakim trzeba różnic? W Chinach Chińczycy rządzą się ceremoniałem chińskim, a Tatarzy tatarskim; a wszakże to naród, który ze wszystkich w świecie najbardziej ma na celu spokój. Kiedy obywatele przestrzegają praw, cóż znaczy, czy się trzymają tego samego prawa?
Rozdział XIX. O prawodawcach.
Arystoteles chciał zadowolić to swoją zazdrość w stosunku do Platona, to swoje przywiązania do Aleksandra. Platon oburzmy był tyraństwem Ateńczyków. Machiawel pełen był swego bożyszcza, księcia de Valentinois. Tomasz More, który raczej mówił o tym, co przeczytał, niż o tym, co przemyślał, chciał urządzić wszystkie państwa z prostotą miasta greckiego. Harrington widział jedynie republikę angielską, gdy wielu pisarzów znajdowało bezrząd wszędzie, gdzie nie widzieli korony. Prawa natykają się zawsze na namiętności i na przesądy prawodawcy. Czasem przechodzą przez nie i barwią się od nich; czasem utkwią w nich i wrosną w nie.