Wystarczy otworzyć prawa salickie i rypuarskie, aby się przekonać, że Rzymianie tak samo nie żyli w niewoli u Franków, jak u innych zdobywców Galii.

Hrabia de Boulainvilliers chybił w głównym punkcie swego systemu; nie dowiódł, że Frankowie uczynili ogólną ustawę, która pogrążyła Rzymian w niejakiej niewoli.

Ponieważ dzieło jego pisane jest bez żadnej sztuki i ponieważ mówi w nim z ową prostotą, szczerością i prostodusznością dawnej szlachty, z której wyszedł, każdy może osądzić i piękne rzeczy, które mówi, i błędy, w jakie popada. Toteż nie będę ich rozbierał. Powiem tylko, że miał więcej dowcipu380 niż bystrości; więcej bystrości niż wiedzy; ale ta wiedza nie jest godna wzgardy, ponieważ o naszych dziejach i naszych prawach wiedział bardzo dobrze główne rzeczy.

Hrabia de Boulainvilliers i ksiądz Dubos stworzyli każdy swój system, z których jeden wydaje się sprzysiężeniem przeciw trzeciemu stanowi, a drugi sprzysiężeniem przeciw szlachcie. Kiedy Słońce kazało Faetonowi prowadzić swój wóz, rzekło: „Jeśli wzniesiesz się zbyt wysoko, spalisz siedzibę niebieską; jeśli opadniesz zbyt nisko, obrócisz ziemię w popiół. Nie jedź zanadto na prawo, wpadłbyś w konstelację Węża; nie jedź zanadto na lewo, wpadłbyś w konstelację Ołtarza; trzymaj się między nimi dwiema”.

Rozdział XI. Dalszy ciąg tegoż przedmiotu.

Co dało pojęcie o powszechnym urządzeniu w epoce podboju, to to, że widziało się we Francji w początkach trzeciej dynastii ogromną liczbę poddaństw; że zaś nie spostrzeżono ustawicznego wzrostu tych poddaństw, wyrojono sobie w zamierzchłych czasach powszechne prawo, które nigdy nie istniało.

W początkach pierwszej dynastii widzimy niezliczoną mnogość ludzi wolnych, czy to wśród Franków, czy wśród Rzymian; ale liczba niewolnych wzrosła tak bardzo, że z początkiem trzeciej dynastii wszyscy rolnicy i prawie wszyscy mieszkańcy miast byli niewolni381. Gdy w początkach pierwszej dynastii miasta miały prawie ten sam zarząd, co u Rzymian, stan mieszczański, senat, trybunały, z początkiem trzeciej dynastii widzimy prawie tylko pana i poddanych.

Kiedy Frankowie, Burgundowie i Goci czynili najazdy, brali złoto, srebro, sprzęty, odzież, mężów, niewiasty, chłopców, ile tylko wojsko mogło zabrać: wszystko skupiało się razem i wojsko dzieliło się tym. Cała historia świadczy, że po pierwszym osiedleniu, to znaczy po pierwszych spustoszeniach, ugodzili się z mieszkańcami za okup i zostawili im wszystkie ich prawa polityczne i cywilne. Było to ówczesne prawo narodów; zabierało się wszystko w wojnie, przyzwalało się wszystko w pokoju. Gdyby tak nie było, w jaki sposób znaleźlibyśmy w prawach salickich i burgundzkich tyle rozporządzeń sprzecznych z powszechną niewolą ludzi?

Ale czego nie dokonał podbój, tego dokonało toż samo prawo narodów, które przetrwało po podboju. Opór, bunt, zdobywanie miast, pociągnęły za sobą niewolę mieszkańców. I ponieważ poza wojnami, jakie rozmaite narody zdobywcze toczyły między sobą, zachodziła u Franków ta okoliczność, że rozmaite podziały monarchii rodziły bez ustanku wojny domowe między braćmi lub krewniakami — walki, w których to prawo narodów było stale praktykowane — niewola stała się powszechniejsza we Francji niż w innych krajach: i to jest, jak sądzę, jedna z przyczyn różnicy między naszymi prawami francuskimi a prawami Włoch i Hiszpanii, co się tyczy praw pańskich.

Podbój był tylko sprawą chwili, prawo zaś narodów, jakie przy nim stosowano, dało początek niewoli. Praktyka tego samego prawa narodów przez szereg wieków sprawiła, że niewola wzrosła nadzwyczajnie.