Czasowy podatek dzbanka wina od morgi — jedna z dokuczliwości Chilperyka i Fredegundy — dotyczył jedynie Rzymian. W istocie, to nie Frankowie podarli pergaminy tych danin, ale duchowni, którzy w owym czasie wszyscy byli Rzymianami384. Podatek ten trapił zwłaszcza mieszkańców miast: otóż prawie wszystkie miasta były zamieszkałe przez Rzymian.
Grzegorz z Tours powiada, że pewien sędzia zmuszony był po śmierci Chilperyka schronić się do kościoła, za to, iż za panowania tego władcy zniewolił do podatków Franków, którzy za Childeberta byli wolni; Multos de Francis, qui, tempore Childeberti regis, ingenui fuerant, publico tributo subegit. Frankowie, którzy nie byli niewolnikami, nie płacili tedy wcale podatków.
Nie ma gramatyka, który by nie pobladł, widząc, jak ten ustęp wytłumaczył ksiądz Dubos. Nadmienia on, iż w owym czasie wyzwoleńców nazywano również wolnymi. Za czym tłumaczy łacińskie słowo ingenui tymi słowy: wolni od podatków; wyrażenie, którym można się posłużyć w języku francuskim, jak się powiada: wolni od trosk, wolni od kłopotów: ale w języku łacińskim ingenui a tributis, libertini a tributis, manumissi tributorum, byłyby czymś potwornym.
Partenius, powiada Grzegorz z Tours, omal nie poniósł śmierci z ręki Franków za to, że im nałożył podatki. Ksiądz Dubos, zaskoczony tym ustępem, przyjmuje po prostu to, co jest rzeczą sporną; to było, powiada, przeciążenie.
Widzimy w prawie Wizygotów, iż kiedy barbarzyńca zajmował grunt Rzymianina, sędzia nakazywał mu go sprzedać, iżby ten grunt nadal obciążony był podatkiem; barbarzyńcy nie płacili tedy podatku od ziemi.
Ksiądz Dubos, który potrzebował, aby Wizygoci płacili podatki385 porzuca dosłowny sens i ducha prawa i roi sobie, jedynie dlatego, że sobie to wyroił, że pomiędzy osiedleniem Gotów a tą ustawą zaszło pomnożenie podatków, tyczące tylko Rzymian. Ale jedynie Ojcu Hardouin wolno sprawować nad faktami tak samowolną władzę.
Ksiądz Dubos szuka w kodeksie Justyniana prawa, aby dowieść, że beneficja wojskowe u Rzymian podlegały podatkom: z czego wnioskuje, że tak samo było z lennem i beneficjami u Franków. Ale mniemanie, że nasze lenna czerpią początek z tego urządzenia Rzymian, jest dziś odrzucone; znajdowało ono wiarę jedynie w czasie, kiedy znano historię rzymską, a bardzo mało naszą, i kiedy nasze starożytne dokumenty były zagrzebane w pyle. Ksiądz Dubos źle czyni, że cytuje Kasjodora i że posługuje się tym, co się działo w Italii i w części Galii podległej Teodorykowi, aby nas pouczyć, co było w użyciu u Franków; to są rzeczy, których nie trzeba mieszać. Pokażę kiedyś w osobnym dziele, że plan monarchii Ostrogotów był zupełnie różny od planu wszystkich monarchii stworzonych w owych czasach przez inne barbarzyńskie ludy; i że nie tylko nie można powiedzieć, że coś było w zwyczaju u Franków dlatego, że było u Ostrogotów, ale przeciwnie, mamy słuszną przyczynę sądzić, że coś, co się praktykowało u Ostrogotów, nie praktykowało się u Franków.
Dla tych ludzi, których myśl buja w rozległej erudycji, najtrudniej jest czerpać swoje dowody tam, gdzie one nie są obce przedmiotowi, i znaleźć, jak mówią astronomowie, miejsce słońca.
Ksiądz Dubos nadużywa kapitularzy, jak i historii, jak i praw ludów barbarzyńskich. Kiedy chce dowieść, że Frankowie płacili daniny, stosuje do ludzi wolnych to, co można rozumieć jedynie o niewolnikach; kiedy chce mówić o ich milicji, stosuje do niewolników to, co mogło tyczyć jedynie ludzi wolnych.