Rzekli niektórzy, że to w czasie zamętu drugiej dynastii wasale przywłaszczyli sobie prawo sądu w swoich dobrach: milej było postawić ogólne twierdzenie, niż je rozważyć: łatwiej było powiedzieć, że wasale nie posiadali, niż zbadać, jak posiadali. Ale sądy nie zawdzięczają swego początku uzurpacji; pochodzą z pierwotnego ustanowienia, a nie z jego skażenia.

„Ten, kto zabije wolnego człowieka, powiedziane jest w prawie Bawarów, zapłaci okup jego krewnym, o ile istnieją; a jeżeli ich nie ma, zapłaci okup diukowi lub temu, komu się oddał na życie”. Wiadomo, co znaczyło oddać się za beneficjum.

„Ten, któremu porwano niewolnika, powiada prawo Alamanów, pójdzie do klęcia, któremu podlega wydzierca, aby uzyskać odeń okup”.

„Jeżeli setnik (powiedziane jest w dekrecie Childeberta) znajdzie złodzieja w innej secinie niż własnej, lub też w granicach naszych wiernych, i jeśli go nie wypędzi, będzie stawał za złodzieja albo się oczyści przysięgą”. Była tedy różnica między terytorium setników a wiernych.

Ten dekret Childeberta tłumaczy ustawę Lotara z tego samego roku, która, wydana w tym samym wypadku i tycząca tego samego faktu, różni się jedynie wyrażeniami; ustawa nazywa in truste to, co dekret nazywa in terminis fidelium nostrorum. Pp. Bignon i du Cange, którzy sądzili, że in truste oznacza dziedzinę innego króla, niedobrze trafili.

W ustawie Pepina, króla Italii, wydanej tak dla Franków, jak dla Longobardów, władca ów, nałożywszy kary hrabiom i innym urzędnikom królewskimi, którzy by się dopuścili nadużyć w wykonywaniu sprawiedliwości lub też ociągali się z jej wymierzeniem, nakazuje, iż jeżeli zdarzy się, aby Frank lub Longobard mający lenno nie chcieli czynić sprawiedliwości, sędzia tego okręgu ma go zawiesić w używaniu lenna; i w tym przeciągu czasu, sędzia sam albo jego poseł będą wymierzać sprawiedliwość.

Kapitularz Karola Wielkiego dowodzi, że królowie nie wszędzie pobierali freda. Inny, tegoż monarchy, przypomina kilka artykułów prawa salickiego, burgundzkiego i rzymskiego, aby każdy jego wierny czynił sprawiedliwość, stosując się do nich. Inny, tego samego monarchy, ukazuje nam ustawy feudalne i dwór feudalny już ukształtowane. Inny, Ludwika Pobożnego, żąda, kiedy posiadacz lenna nie wymierza sprawiedliwości lub też przeszkadza ją wymierzać, aby strony żyły w jego domu na jego koszt, aż sprawiedliwość będzie uczyniona. Przytoczę jeszcze dwie ustawy Karola Łysego: jedną z r. 861, gdzie widzimy ustanowione poszczególne jurysdykcje, sędziów i podwładnych im urzędników; drugą z r. 864, gdzie odróżnia swoje własne dziedziny od dziedzin prywatnych osób.

Nie posiadamy pierwotnych nadań lenności, ponieważ ustanowiono je wraz z podziałem, którego, jak wiadomo, dokonali między sobą zwycięzcy. Nie można tedy dowieść za pomocą pierwotnych umów, iż prawo sądu było w początkach przywiązane do lenna. Ale jeżeli w formułach potwierdzenia lub też przelania na wieczność tych lenności widzimy, jako się rzekło, iż sądy były tam ustanowione, musiało snadź to prawo sądownicze być w samej istocie lenna, jednym z jego głównych przywilejów.

Większą mamy ilość dokumentów stanowiących patrymonialne sądy kościołów na ich gruntach, niż dokumentów na dowiedzenie ich istnienia w związku z nadaniami lub lennami lenników czy wiernych; a to z dwóch przyczyn. Pierwsza, iż większość dokumentów, jakie nam zostały, przechowali lub zebrali mnisi dla pożytku swoich klasztorów. Druga, że skoro spuścizna kościelna tworzyła się w drodze poszczególnych ustępów i niejakiego odstąpienia od ustalonego porządku, trzeba było na to przywilejów; przeciwnie, nadania udzielone lennikom były następstwem ustroju politycznego: nie było tedy potrzeba na to mieć, a tym mniej przechowywać osobnego pergaminu. Często nawet królowie przestawali na dokonaniu prostego nadania berłem, jak to widzimy z żywota św. Maura.

Ale trzecia formuła Markulfa dowodzi wyraźnie, iż przywilej immunitetu, a tym samym sprawiedliwości, był wspólny duchownym i świeckim, skoro obowiązuje jednych i drugich. Tak samo jest z ustawą Lotara II.