Pod koniec panowania Karola Łysego, i od czasu tego panowania, nie było już prawie mowy o zatargach między klerem a świeckimi co do zwrotu dóbr kościelnych. Biskupi wydali jeszcze parę westchnień w swoich przedłożeniach do Karola Łysego (zamieszczonych w kapitularzu z r. 856) i w liście, jaki napisali do Ludwika Niemieckiego w r. 858; ale proponowali rzeczy i powoływali się na obietnice tyle razy złamane, iż widoczne jest, że nie mieli żadnej nadziei ich uzyskać.
Była już mowa tylko o tym, aby naprawić w ogólności szkody poczynione w Kościele i w państwie. Królowie zobowiązali się nie odbierać lennikom ich ludzi wolnych i nie dawać już dóbr kościelnych reskryptami408; tak iż interesy kleru i szlachty zdawały się zjednoczone.
Straszliwe najazdy Normanów przyczyniły się znacznie, jak rzekłem, do zakończenia tych sporów.
Królowie, co dzień mniej mający wpływu, — i z przyczyn, które wymieniłem, i z innych, o których powiem — sądzili, że nie mają innej drogi, jak tylko oddać się w ręce duchowieństwa. Ale kler osłabił królów, a królowie osłabili kler.
Na próżno Karol Łysy i jego następcy wzywali kler, aby podpierał państwo i zapobiegł jego upadkowi; próżno posłużyli się szacunkiem ludów dla owego stanu, aby podtrzymać szacunek, jaki powinny były mieć dla korony; próżno starali się wzmocnić powagę swoich praw powagą kanonów; próżno dołączyli kary kościelne do kar cywilnych; próżno, aby przeciwważyć władzę hrabiego, dali każdemu biskupowi charakter królewskiego komisarza na prowincjach: niepodobna było duchowieństwu naprawić złego, które uczynił; osobliwe nieszczęście, o którym będę mówił niebawem, strąciło jego koronę.
Rozdział XXIV. Iż ludzi wolnych uczyniono zdolnymi do posiadania lenna.
Powiedziałem, że ludzie wolni szli na wojnę pod swoim hrabią, a wasale pod swoim panem. Dzięki temu, stany równoważyły się wzajem; i, mimo że lennicy mieli wasalów pod sobą, mógł ich trzymać w ryzach hrabia, który stał na czele wszystkich ludzi wolnych w monarchii.
Zrazu ci ludzie wolni nie mogli starać się o lenno, ale później mogli; sądzę, że ta zmiana dokonała się pomiędzy panowaniem Gontrana a Karola Wielkiego. Dowodzę tego porównaniem, jakie się nastręcza między traktatem andelskim zawartym między Gontranem, Childebertem i królową Brunhildą, a podziałem uczynionym przez Karola Wielkiego między synów i podobnym podziałem dokonanym przez Ludwika Pobożnego. Te trzy akty zawierają zarządzenia mniej więcej jednakie co do wasalów; że zaś ustala się tam te same punkty i mniej więcej w tych samych okolicznościach, duch i litera tych trzech traktatów są mniej więcej podobne pod tym względem.
Ale w tym, co się tyczy ludzi wolnych, widzimy zasadnicze różnice. Traktat andelski nie powiada, aby mogli się ubiegać o lenno; w podziałach zaś Karola Wielkiego i Ludwika Pobożnego znajdujemy wyraźne klauzule, iżby mogli się o nie ubiegać: co wskazuje, że, od traktatu andelskiego, wkradł się nowy zwyczaj, mocą którego ludzie wolni stali się zdolni do tego wielkiego przywileju.
To musiało się zdarzyć; skoro Karol Martel rozdał dobra kościelne swemu rycerstwu, dawszy je częścią jako lenno, częścią jako właściznę, uczyniło to znaczny przewrót w prawach feudalnych. Prawdopodobne jest, że szlachta, która już miała lenna, uważała za korzystniejsze otrzymać nowe dary jako właściznę, ludzie zaś wolni byli aż nadto radzi, otrzymując je jako lenno.