2. Materiał głosu jest najwierniejszą wskazówką moralnego usposobienia: głosy zacnych ludzi a pijaków, zużytego hulaki, wieśniaków, mieszczan...
3. Według organizmu są głosy krzykliwe, piszczące, słabe, grube, przenikające z łatwością, martwe jakoby bez oddźwięku, czyste, chropawe itp.
4. Ideał głosu. Głos piersiowy, pełny, giętki, czysty w odbiciu, to jest wyraźnie w uchu słuchacza wibrujący, miękki a silny, łagodny a w potrzebie groźny itp.
5. Nie można w sobie stworzyć innego organu, bo nie można stworzyć innej głośni, innych płuc, innej deski piersiowej, ale jak można siłą woli, ciągiem wychowania i przyjętych zwyczajów moralnie się do pewnego stopnia wykształcić, tak można wykształcić i głos swój zarazem — najpierw skutkiem samegoż moralnego wykształcenia, a następnie pracą w tym celu podjętą.
6. Wszyscy chcieliby głos swój do wymagań ideału dostroić, pomijając, że potrzeba wewnętrznego przysposobienia mało jest uznawaną — o czym zbyt długo rozprawiać by przyszło — jeszcze i wprost fizyczną pracę nad głosem ogólnie zaniedbują. Ograniczają się naśladownictwem pewnych tonów, uchodzących za tony miłe, przyjemne, słodkie lub szlachetne — albo, krótko mówiąc, poprzestają na tonie „dobrym tonem” zwanym — stąd rozpowszechniony fałsz w głosie — rozpowszechniony tak dalece, że ci nawet, którzy mają z natury piękny organ, nie umieją go użyć — każdy ma inny głos dla rodziny, inny dla gości, a jeszcze inny, gdy mu czytać wypadnie, gdy chce deklamować. Nadużycie to psuje głos naturalny, choćby najbogatszy, a do wstrętnej dziwaczności ubogi sprowadza. Do tego już doszliśmy, że dziś głos prawdziwy jest dla nas osobliwością, i może dlatego, że osobliwością, wrażliwi na niego jesteśmy (częstokroć więcej niż... chciałam powiedzieć wszystkie inne dźwięki, ale się rozgniewasz) deklamacja aktorów.
7. Nie fałszować więc głosu, ale kształcić go trzeba. Są na to fizyczne środki; higiena wskazuje unikać katarów, zaziębienia itp. Zdrowia do wszystkiego potrzeba. Mechanizm użycia głosu, wprawa w mówieniu swoim własnym głosem: wolno, prędko — cicho, głośno — a zawsze dobitnie, wyraźnie, zawsze z miarą oddechu, zawsze zgodnie ze znaczeniem wymawianego słowa. Jak dojść do tego, zapyta niejedna? Prostą drogą metody. Rzeczywiście jest na to metoda, jak jest metoda na wszelką inną naukę; jak jest metoda na logikę, na rachunki, na śpiew. Niedbalstwo pod względem głosu mówionego tak nas opanowało, żeśmy o tym zapomnieli, a może i nie słyszeli nawet. Byli jednak ludzie, którzy jej zbadaniu i wydoskonaleniu życie całe poświęcili; są i dziś tacy zapewne, lecz ich szukać trzeba. Te uwagi nasunęła nam broszura
Na końcu projektu „Rzecz o służących”.
Moja Wando, zdarza się sposobność przesłania do Warszawy i książek, i papierów — spieszę się więc, nie mam nawet czasu odczytać, co napisałam. Kto wie, czy po odczytaniu zdecydowałabym się przesłać? Czasem i ja się ciebie boję — wszak ci to niegdyś powiedziałam. Ale teraz boję się w innym sensie. Najpierwej, żeby ciebie nie zrazić do twojej pracy — a potem, żeby ciebie nie zrazić do mojej praktyczności. Wbij to więc sobie w głowę, że masz nade mną równe prawo jak ja nad tobą. Możesz zmieniać — powinnaś w wielu miejscach rozszerzyć — ale nie powinnaś wątpić, że się na nic nie zda, co piszesz, dlatego bo od razu dość praktycznie nie napisałaś. Dziwna rzecz, że w listach swoich zawsze skargi od razu na niemożność rozwodzisz; a ja wiem i czuję, że będziesz mogła coraz lepiej i że ja ci się w tym przydam. Mam pewność siebie dla ciebie i przez ciebie; zresztą sama to widzisz, wywołałaś u mnie takie długie arkusze, już żadnej redakcji obietnice wywołać nie mogły — zmusiłaś do takich ekspensów mózgowych, na które nawet nie przeczuwałam kapitałów — toć musi być w tym coś. Jeśli nie ma pomocy dla ciebie — jeśli ty się od jej użycia odsądzisz — to więc są bezcelności w świecie ducha ludzkiego — alles176 nie jest vernuenftig177 — wbrew Heglowi, i nie ma mnie znowu — nie ma Narcyski.
Spodziewam się listu pierwej przed odebraniem tych arkuszy napisanego — ma się rozumieć, jeśli goście z Warszawy już wyjechali.
A bądź mi koniecznie spokojną, bez gorączki — zaentuzjazmuj się do stoicyzmu. Stoicyzm przygotował natury do przyjęcia chrześcijaństwa w Rzymie. Stoicyzm to śliczne rzeczy — przeczytaj co o stoikach — choćby w żywotach Plutarcha.