Ale jakiż to cudowny krzew kwitnie dlań tam, w ciemnicy! Prawdziwe i głębokie zaufanie do ojca w niebiesiech, którego opiekuńczą dłoń spostrzega codziennie, po znakach niezaprzeczalnych. Ileż to razy siadywałem przed blokiem zamykającym chodnik i przy blasku górniczej lampy wpatrywałem się z nabożeństwem w prosty krzyż tam wykuty! Wtedy to dopiero odsłaniał mi się święty symbol owego tajemniczego znaku i zstępowałem do najtajniejszego szybu mej duszy, kędy złożone są skarby bezcenne.

Spoczął na chwilę, potem ciągnął dalej:

— Zaprawdę, od Boga był posłany on149 człowiek, który pierwszy nauczył ludzi szlachetnej sztuki kopania we wnętrzu ziemi, kędy złożone są groźne symbole ludzkiego żywota. Tu szeroki chodnik, pusty, ale głaz lekko poddaje się kilofowi, tam twarde skały ścieśniają się w wąską czeluść, której się stal nie ima, ale właśnie tam trafisz snadnie150 na nieprzebrane bogactwa. Często wydajny chodnik krzyżuje się z pustym i traci wartość wszelką, aż dopiero odkryty blisko, pokrewny, dążący w tym samym kierunku wskaże, gdzie leży pierwszy i podniesie jego znaczenie. Często też dzieli się przed górnikiem ta droga złota na tysiące drobnych nici. Ale cierpliwość i tu zwycięży. Górnik będzie śledził sieć nikłych pasem, nie da się zwieść z drogi, aż trafi na miejsce, gdzie wszystkie spływają się w bogatą rzekę, co kryje nieprzebrane ilości metalu. Wreszcie czasem zwabi go oszukańcza żyła tak, iż zboczy z wytyczonej linii. Wnet jednak, poznawszy omyłkę, przebijać się pocznie w poprzek, przemocą, aż odnajdzie ślad stracony. Jakże doskonale zapozna się tutaj górnik z wszystkimi fantazjami przypadku, ale jakże silne zarazem poweźmie przekonanie, że gorliwość i wytrwałość są to jedyne niezawodne środki zwyciężające wszelkie przeciwności i otwierające uporczywie bronione przed człowiekiem złoża klejnotów.

— Pewnie nie brak też wam, górnikom rozweselających serce pieśni — odezwał się Henryk. — Wydaje mi się, jakoby ten zawód koniecznie wymagał pieśni i muzyki. Są to, zdaje mi się, bardzo przez górników pożądani towarzysze.

— Słusznie mówisz, młody panie — odparł stary. — Śpiew i gra na cytrze są nieodłączne od życia górnika, a nikt chyba tak jak my nie potrafi cenić tego daru Bożego i bardziej się nim rozkoszować. Taniec też i muzyka to dwie najważniejsze uciechy górnika, to jakby modlitwa radosna i dziękczynna, a wspomnienia o niej i rozbudzone nią nadzieje dozwalają łatwiej znosić trud pracy i o monotonności jej zapomnieć.

Jeśli chcecie, mogę wam zaraz zaśpiewać pieśń, którą powszechnie nucono czasu151 mej młodości.

Ten pan na całą ziemię,

Kto zmierzył świata głąb.

Złóż trosk ciążące brzemię,

W otchłanie ciche zstąp.