Wylała na ołtarz resztę z czary. Płyn ściekł w głębie. Ziemia zadrżała w podstawach292. Zofia rzekła znowu:

„Powstań Erosie i idź wraz z siostrą do twej ukochanej. Niebawem ujrzycie mnie znowu”.

Bajka i Eros wraz z towarzyszami odeszli. Na ziemi zapanowała wszechpotężna wiosna. Wszystko podnosiło się ku niebu, wszystko rosło. Ziemia uniosła się wyżej pod welonem Zofii. Księżyc i chmury podążyły z radosną wrzawą na północ.

Grodyszcze królewskie jaśniało dziwnym blaskiem, ścieląc po morzu snopy światła, a na blankach zamku stał król ubrany wspaniale, wraz ze świtą. Dookoła wbijały się293 tumany kurzu, z których z wolna tworzyły się znane dobrze postacie. Niebawem tłum młodzieńców i dziewic począł płynąć do zamku. Witano wszystkich serdecznie. Na pagórkach tu i ówdzie siedziały szczęsne, dopiero co zbudzone do życia pary ludzi splecionych uściskiem. Uważali oni nowe życie za sen i długo, długo przekonywali się, że jest rzeczywistością.

Kwiaty i drzewa rosły, zieleniły się i kwitły bujnie. Każdy kształt napełniła dusza. Wszystko mówiło i śpiewało. Bajka witała znajomych. Zwierzęta zbliżały się do rozbudzonych ludzi z powitaniem. Rośliny gościły ich owocami, zapachem i stroiły pięknie. Żadnej piersi ludzkiej nie gniótł ciężar. Wszystkie opadły w dół294 i zrosły się w jednolite podłoże.

Bajka i Eros zaszli nad morze. U brzegu kołysał się statek ze stali. Wsiedli nań i wyciągnęli kotwicę. Zwrócił się dziobem ku północy i począł szybko ślizgać się po rozszemranych falach. Bieg jego zwolniał295, gdy wbiegł na szuwar296 i lekko przybił do brzegu. Weszli po szerokich schodach. Miłość dziwowała się królewskiemu miastu i jego bogactwom. W podwórzu biło źródło zmartwychwstałe, gaj szumiał słodką pieśnią, pnie i liście, kwiaty migocące tysiącem barw i pachnące owoce przenikało bujne życie.

Stary bohater powitał ich u bram pałacu.

„Zacny starcze — odezwała się Bajka — Eros potrzebuje twego miecza. Złoto dało mu łańcuch, którego jeden koniec sięgał dna morskiego, a drugi pierś jego opasuje. Chwyć zań wraz ze mną i wprowadź nas do sali, gdzie śpi królewna”. Eros wziął miecz z rąk starca, przyłożył jego rękojeść do piersi, a ostrze pochylił prosto przed siebie. Drzwi sali się rozwarły i Eros zbliżył się, patrząc w zachwyceniu na śpiącą Freję. Nagle trzask się rozległ donośny. Jasna iskierka przebiegła od księżniczki do miecza, miecz i łańcuch rozbłysły, a starzec chwycił w objęcia Bajkę na pół omdlałą z przerażenia. Pióropusz na hełmie Erosa najeżył się.

„Rzuć miecz! — zawołała Bajka. — Zbudź kochankę!”.

Eros rzucił miecz, pobiegł ku królewnie i ucałował ogniście cudne jej usta. Otworzyła wielkie, ciemne oczy i poznała kochanka. Długi pocałunek połączył ich na wieki