Ale jak słusznie mówi Molière co do dewocji „Il est avec le ciel des accommodements”66, tak i z nietolerancją amerykańską można się porozumieć. I tak w hotelu, gdzie mieszkasz, nie dadzą ci wina w niedzielę. Ale jeżeli prosiłeś w sobotę o butelkę i zacząłeś ją, jest już twoją własnością i dadzą ci ją w niedzielę.
Aptekarze tutejsi także wspierają wielbicieli spirytualiów.
Jeżeli londyńscy dają jeść, to amerykańscy dają za to pić. Oni sprzedadzą nawet w dzień święty butelkę wina, ale pod warunkiem, żeby jej żądać niby dla przyrządzenia wina chinowego67.
W Maine nietolerancja posunięta jest do śmieszności. Gdy zobaczą kogoś pijącego wino gdziekolwiek i w jaki bądź dzień, skazują go na więzienie.
Lecz oto przyczyna użycia tego despotycznego środka.
W Maine mają tylko jabłka, a zatem jabłecznik stanowi główny ich handel. Zabraniają więc wina, żeby zmusić do picia jabłecznika.
W Stanach Zjednoczonych nie ma praw despotycznych, wszystkie są głosowane przez tych, którzy im podlegają. Jedną z najpiękniejszych, najwznioślejszych rzeczy, że tak powiem, jest organizacja prasy w Ameryce.
Przedmiot ten żywo mnie zajmował i dlatego starannie go badałam. Poświęcam osobny rozdział dziennikom i dziennikarzom amerykańskim.
Rozdział II. Dzienniki i dziennikarze amerykańscy
Najgłówniejsze dzienniki w świecie są bez zaprzeczenia nowojorskie. Urządzone są na ogromną skalę i wywierają wielki wpływ na kraj cały.