Taki to naród zaiste powołany jest do odegrania wielkiej roli w świecie!
Pomiędzy najważniejszymi dziennikami na prowincji można wymienić dwa: „The Democrat” opinii republikańskiej, a za to „The Republican” demokratycznej.
Powtarzam, że wszystkie dzienniki prowincjonalne mogą rywalizować pod względem wpływu politycznego i wartości finansowej z dziennikami Nowego Jorku. Rzecz ciekawa, że jedyną prasą nic nieznaczącą pod względem wpływu politycznego i wartości finansowej jest prasa miasta stołecznego Waszyngtonu. Osoby tam mieszkające czytają wiadomości o kongresie w dziennikach Nowego Jorku.
Dziennik „Intelligence” mały wpływ wywiera, uważany jest za organ półurzędowy prezydenta. Kiedy tenże chce dać poznać swoją politykę bez ogłaszania jej, udaje się do tego pisma, które naśladuje w tym urzędową prasę wszystkich krajów.
Pomiędzy prasą południową a północną dotykalna jest różnica.
Północna porywa się i napada nie na pojedynczego człowieka, ale na całą partię.
Południowa, przeciwnie, zbija raczej człowieka niż zasadę i przyczepia się do osobistości, nie do zasady.
Ta ostatnia miała zawsze mniej powagi od pierwszej, a od czasu wojny ważność jej coraz się zmniejsza. Dawniej „Enquirer” z Wirginii i „Charleston Mercury” były to dwie silne potęgi polityczne.
Badanie to byłoby niedokładne, gdybym nie wspomniała o osobistych ogłoszeniach (personnals). Pomysł czysto amerykański.
Myśl o personalach powzięta z „Heralda”; pierwszy ten dziennik wprowadził do Ameryki tę modę angielską.