Oneida jest najpiękniejszym zamkiem, najcudniejszym parkiem w Nowym Jorku.

Nic tak nie gniewa Amerykanina, jak kiedy widzi, że ktoś nie wierzy ślepo surowości obyczajów jego ojczyzny. Ten jegomość znienawidził mnie. Jak mnie tylko spostrzeże, przyśpiesza kroku; rozumiem, to upiór Oneidy tak go ode mnie odstrasza. Przekonana jestem, że mówiąc prawdę o tych sektach, opisując ich niemoralność, zniechęcę wielu do siebie; ale nie dlatego zrobiłam przeszło dziewięćset mil, piłam lemoniadę, jadłam pomidory i surową kapustę przez trzynaście miesięcy, żebym nie miała powiedzieć, co widziałam, opisać tak dobro, jak zło.

Wymyślić jakąś religię jest to w modzie w Ameryce, jest to sposób zwrócenia uwagi na siebie; w takim razie nie uchodzi się tu bynajmniej za wariata ani za oszusta, ale za proroka.

Bardzo jest wielu takich, którzy utrzymują, że mają objawienia; zapewniają, że są w ciągłej rozmowie z Bogiem. Słuchający ich, jedni uśmiechają się, drudzy wzruszają ramionami, niektórzy mówią:

— Wszystko to być może! W Biblii pełno dowodów na to, że Bóg często udziela się ludziom. Możność objawienia się boskiego jest artykułem wiary.

Wierzę zresztą, że niektórzy z tych ludzi mówią szczerze, że mają objawienia. Umysł podrażniony rzeczami niezrozumiałymi dla natury ludzkiej: Bogiem, nieskończonością, przyszłością, myśl ciągle natężona ku pojmowaniu tego, zgłębiająca bez ustanku tajemnice bóstwa musi wprawiać ich w stan gorączkowy, a trwając w rozdrażnieniu nerwowym, stają się na koniec wariatami lub obłąkanymi, co na jedno wychodzi. Wtenczas biorą oni marzenia, fantazje swojej imaginacji za rozkazy Boskie.

*

Pan Harris urodził się z nieprzezwyciężonym powołaniem na proroka.

Nie próbował też sprzeciwiać się temu powołaniu, i owszem:

Poddany angielski, przybył od najmłodszych lat do Ameryki, chcąc znaleźć tu, jak mówi, wolność sumienia. Zaczął badać wszystkie religie i sekty Nowego Świata, zrazu podobał mu się uniwersalizm, następnie ogłosił, że daje pierwszeństwo racjonalizmowi.