Nie do smaku było Amerykaninowi widzieć, że nie byłam olśniona pięknymi pozorami surowości ich obyczajów; rzekł też z niechęcią:
— Free love liczy zaledwie cztery lub pięć tysięcy zwolenników.
— Być może, ale niech każda ze stu dwudziestu dwóch sekt, które macie, liczy po cztery lub pięć tysięcy, a utworzy się porządna liczba ludzi niemoralnych!
— Niemoralnych!... Mających inne pojęcia religijne, chce pani powiedzieć — odparł żywo ten Yankees, coraz więcej urażony.
— Lecz przyznaj pan, że w Oneidzie na przykład religia bardzo małą rolę odgrywa, a rozpusta wielką.
— Oneida! What it is that? — powiedział.
— Jedna z waszych sekt.
— I do not know! — odpowiedział także.
Przed pięciu minutami mówił mi, że obszedł pieszo cały stan Nowego Jorku w celu podziwiania i kopiowania pięknych krajobrazów!
Czyż jest choć jeden paryżanin, który by przynajmniej z nazwy nie znał parku wersalskiego?