Dziś chwalą się przed Europą takim np. Chicago, które stworzyli; osiem dróg żelaznych tu wchodzi i wychodzi; ogromne gmachy, fabryki, handel rozległy.

Chicago mieści w sobie czterysta tysięcy dusz, a pod względem handlu, Marsylia nawet nie może z nim się porównać.

Na całym tym Zachodzie miasta wznoszą się z szybkością nie do uwierzenia i bardzo praktycznie; miasto niemające dwóch lat istnienia jest już zaopatrzone we wszystko, co znaleźć można w najpiękniejszym mieście europejskim.

Wszystkie przemysły są tu zebrane, handel w ruchu, mieszkańcy żyją wygodnie.

Kiedy tyle innych narodów przesłało do Nowego Świata ludność przepełniającą ich kraje, pragnącą postępu radykalnego, nie zaś powolnego i stopniowego, a to samo zapewniło bezpieczeństwo mienia tych, którzy pozostali, jak nie mniej pokój publiczny, sama tylko Francja nie przelała się, że tak powiem, do Ameryki, nie poszła szukać bogactwa w Nowym Świecie... Toteż w jakim stanie społecznym się znajdujemy? Wszystko gotuje się u nas, kipi. Ciągłe niebezpieczeństwo zagraża własności i pokojowi kraju. Przewrót w społeczeństwie zdaje się nieuchronny. Ale na cóż się to wszystko przyda?

Przypuściwszy, że ci, którzy nic nie mają, wezmą tym, którzy mają... więc cóż? Role się tylko zamienią, a zawsze ludzie będą umierali z głodu... Każdy rozumuje we Francji, każdy wymyśla nowy systemat polityczny i twierdzi, że gdyby ten był przyjęty, nie byłoby ubóstwa... Czcze to marzenie...

Nędza, ubóstwo mogą być po części przypisane złemu systemowi politycznemu, ale rzeczywistą tych nieszczęść przyczyną jest przepełnienie ludności we Francji. Dziesięciu jest ubiegających się o jedno urzędowanie, dziesięciu robotników o rzemiosło mogące wyżywić jednego; zatem dziewięciu na dziesięć bez roboty.

Słyszałam mówiących, że ta przewyżka rzemieślników pochodzi z tego, że chłopi porzucają swoje role... Protestuję przeciwko temu: objechałam Francją na wszystkie strony, nie widziałam nigdzie ziemi nieuprawnej.

Ale otóż rachuba pouczająca:

Powierzchnia Francji ma 52 768 618 hektarów; trochę mniej jak połowa tej powierzchni zamieniona jest w grunt przynoszący intratę115, druga połowa zajęta na miasta, cmentarze, place publiczne, gościńce, kanały, rzeki itd. Gdyby więc podzielono na równe części owe 26 milionów hektarów, które można zaorać, każdy Francuz miałby trochę więcej jak pół hektara; nie bardzo żyłby wygodnie z intraty tego gruntu. Z drugiej strony zobaczmy, jaki byłby rezultat z podziału całkowitego pieniędzy znajdujących się we Francji.